Zacznę od tego, że jestem pod wrażeniem uporu Huawei i drogi, jaką ta firma przeszła w ostatnich latach. Kiedy w maju 2019 roku rząd Stanów Zjednoczonych wpisał ich na czarną listę handlową, a Google pod naciskiem amerykańskiego prawa federalnego musiało z dnia na dzień cofnąć licencję na swoje usługi, szczerze mówiąc myślałem, że ich telefony po prostu znikną z rynku i przejdą na margines. Zamiast się poddać, Chińczycy zaczęli dobijać się do naszych portfeli zupełnie innymi drzwiami. Przekierowali siły na zegarki i wyszło im to wybitnie. W Polsce od dłuższego czasu są liderem w segmencie smartwatchy, a globalne raporty analityczne pokazują, że wskoczyli też na pierwsze miejsce na świecie z udziałem przekraczającym 20 procent rynku, wyprzedzając Apple i Xiaomi.
Telefony przez parę lat mocno straciły u nas na popularności, bo w świecie podzielonym między Apple a Google trudno było wyobrazić sobie codzienne życie bez oficjalnego wsparcia któregoś z nich. Teraz na mój warsztat trafił ich najnowszy, topowy fotosmartfon: Huawei Pura 90s Pro Max. W Polsce telefon startuje oficjalnie dzisiaj, 9 października 2026 roku. Cena regularna to 6999 zł, ale w premierowej ofercie trwającej do 15 listopada ścięto ją aż o 1500 zł, więc sprzęt kupimy za 5499 zł. Do wyboru mamy trzy wersje kolorystyczne: efektowny wariant pomarańczowo-niebieski, perłową biel oraz klasyczną czerń. Do mnie przyjechał egzemplarz w kolorze czarnym. Czy da się dzisiaj normalnie korzystać z takiego telefonu, kiedy cały swój prywatny i zawodowy ekosystem ma się oparty na usługach Google? Sprawdziłem według moich potrzeb. Krótka odpowiedź brzmi: tak, w jakichś 90 procentach wszystko działa tak jak na każdym innym telefonie. Pozostałe 10 procent to kompromisy, które dla mnie osobiście nie były żadną przeszkodą, ale trzeba o nich wiedzieć przed wydaniem tylu tysięcy złotych.

Kocie noski
Wokół oprogramowania współczesnych telefonów Huawei krąży sporo bzdur, więc wyjaśnijmy to od razu. Egzemplarze sprzedawane w polskich sklepach pracują pod kontrolą nakładki EMUI 16, która bazuje bezpośrednio na nowoczesnym Androidzie 16. Dlaczego amerykańscy urzędnicy tego nie zablokowali? Sam Android w swojej podstawie to projekt AOSP, czyli w pełni otwarty i darmowy kod udostępniany na wolnej licencji. Każdy może go legalnie pobrać, zmodyfikować i zainstalować na swoim sprzęcie, bo sankcje handlowe USA tego nie obejmują. Zakaz dotknął wyłącznie własnościowego pakietu GMS od Google, czyli Sklepu Play, usług synchronizacji chmurowej oraz certyfikatów bezpieczeństwa. Podczas gdy w Chinach firma wdraża autorski system HarmonyOS NEXT odcięty od androidowych korzeni, u nas wciąż dostajemy bazę AOSP. Dzięki temu telefon bez problemu radzi sobie ze zwykłymi plikami instalacyjnymi APK.

Kwiatki w trybie supermakro
Od lat siedzę po uszy w usługach Google. Chrome, Gmail, Keep, Mapy, Dysk z Dokumentami i Arkuszami, Zdjęcia, Wiadomości oraz Kontakty to mój codzienny zestaw narzędzi, bez którego nie wyobrażam sobie pracy. W telefonie od razu podmieniłem wszystkie domyślne aplikacje Huawei na te od Google. Używam na co dzień dwóch kont, prywatnego oraz służbowego, więc na początku mocno obawiałem się, czy na urządzeniu bez fabrycznego wsparcia dam radę wygodnie zarządzać obydwoma profilami.

Kotka Nebula w trybie portretowym
Różnica sprowadza się właściwie do pierwszego uruchomienia telefonu. Na zwykłym telefonie logujesz się do Google w pierwszym oknie powitalnym. Tutaj najpierw konfigurujesz konto Huawei ID, a usługi Google dodajesz przez dedykowane narzędzie. Do wyboru jest środowisko GBox lub biblioteki microG dostępne bezpośrednio w AppGallery. Postawiłem na GBox. Po dodaniu konta prywatnego i firmowego aplikacje widzą oba profile równolegle. Przełączanie się między skrzynkami w Gmailu czy folderami na Dysku wygląda identycznie jak na każdym standardowym Androidzie. Mamy też certyfikat Widevine L1, więc filmy na YouTube odpalają się w pełnym 4K, a Netflix bez problemu odtwarza wideo w Full HD z obsługą HDR10.

Dwa końce zapałek w trybie makroKab
Jedyny realny problem pojawił się przy kontaktach. Z racji braku systemowego adaptera synchronizacji kontaktów w czystym AOSP książka adresowa nie pobrała się automatycznie z chmury. Rozwiązanie zajęło mi dwie minuty: wszedłem w kontakty Google przez przeglądarkę na komputerze, wyeksportowałem całą bazę do pliku vCard, przesłałem go na telefon i zaimportowałem do pamięci urządzenia. Po tym zabiegu wszystko działało już idealnie. Jeżeli podczas testów zapiszę nowe kontakty będę tylko musial pamietać o aktualizacji kontaktów w drugą stronę. Pewnie zapomnę…

Rybka z daleka i bliska
Google Portfel nie zadziała, bo telefon nie przechodzi testów Play Integrity. Zamiast tego bez problemu płaciłem zbliżeniowym BLIK-iem, aplikacją banku obsługującą płatności telefonem lub wirtualną kartą Curve. Android Auto w samochodzie nie ruszy, ale mój samochód fabrycznie go nie ma, więc kompletnie mnie to nie obchodzi. Gemini w aplikacji tekstowej działa bardzo dobrze, choć nie wybudzimy go komendą głosową w tle. Z obsługi głosowej i tak nie korzystam, więc jej brak to dla mnie żaden problem. Nie ma też opcji Circle to Search, a systemowa asystentka Celia ma u nas skromne możliwości, ale poza tymi detalami da się tu żyć dokładnie tak samo jak na zwykłym Androidzie.
Zawartość pudełka jest standardowa jak na obecne czasy: kabel USB-C – USB-C, kluczyk do tacki SIM, przeźroczysta, plastikowa obudowa. Ładowarki brak. Norma, ale szkoda, że nie ma ładowarki, która obsłuży turboładowanie, jakie oferuje smartfon. Fajnie, że jest chociaż podstawowe etui, ale jest bardziej śliska niż obudowa telefonu, widać kurz, który się pod nią gromadzi i po dwóch tygodniach użytkowania widać na niej sporo rys.

Kabina żurawia z daleka (1x) i z bliska (100x)
Od kilku lat noszę na nadgarstku smartwatche Huawei, a na biurku został mi jeszcze ich tablet po poprzednich testach, więc sprawdziłem, jak to wszystko ze sobą gra. Zamiast zwykłego parowania dostajemy pakiet Super Device i to jest naprawdę wygodna sprawa. Najbardziej polubiłem obsługę telefonu w oknie na tablecie: smartfon leży podłączony do ładowarki, a ja mam jego pulpit na dużym ekranie i odpisuję na wiadomości klawiaturą od tabletu. Schowek działa w locie, więc kopiuję tekst albo grafikę na telefonie i od razu wklejam w dokument na tablecie.

Ekran wybudzony i AON
Do tego dochodzi boczny schowek SuperHub, gdzie można wrzucić kawałek tekstu ze strony, zdjęcia z galerii oraz plik PDF, a potem przeciągnąć całą tę paczkę jednym ruchem palca do edytora. Zegarek świetnie sprawdza się jako bezprzewodowy podgląd kadru z aparatu, kiedy telefon stoi na statywie. Ogromną zaletą jest też to, że aplikacja Huawei Zdrowie działa tu jako część systemu, więc nie jest bezczelnie usypiana w tle bez odpowiednich ustawień.

Z zewnątrz Pura 90s Pro Max trzyma styl poprzedników z dużą, asymetryczną wyspą aparatów w kształcie charakterystycznego trójkąta. Mamy tu aluminiową ramkę i profilowane szkło. Sprzęt dostał certyfikaty wodoszczelności IP68 oraz IP69, co oznacza pełną odporność na myjkę ciśnieniową i gorącą wodę. Profil ma 8,1 mm grubości, ale telefon waży aż 230,5 grama. W dłoni i w kieszeni czuć każdy gram tej konstrukcji.

W kwestii wygody mam przemyślenie odnośnie do trójkątnej wyspy, która mocno wyróżnia się kształtem: niby trochę dziwnie, niby wyspa mocno wystaje, ale dzięki jej kształtowi wyspa jest jednocześnie bardzo wygodnym oparciem dla dłoni, idealnie opiera się na palcu wskazującym, dzięki czemu telefon naprawdę pewnie leży w dłoni.

Czytnik linii papilarnych dla odmiany od standardowego obecnie w większości urządzeń umiejscowienia w ekranie tutaj znajduje się w przycisku zasilania i mimo pierwszego zdziwienia pod tytułem „a co to za archaizm” podoba mi się to umiejscowienie. Szybko się przyzwyczaiłem do innego miejsca, zwłaszcza, że jest mega szybki. Rozpoznaje odsisk błyskawicznie, wygodnie do niego sięgnąć. W moim prywatnym Oppo Find X9 Pro czytnik w ekranie jest odczuwalnie wolniejszy.

Z minusów silniczek wibracyjny jest dziwnie miękki i słaby. Parę razy zdarzyło mi się przegapić powiadomienie, gdy telefon leżał w kieszeni spodni, drobiazg, ale wart odnotowania.

Dwa ujęcia odbicia Huawei Pura 90s Pro Max w oku kotki Shuri w trybie makro
Za to sam ekran o przekątnej 6,90 cala robi wrażenie, ale nie przez cyferki w tabelkach. To panel LTPO OLED o rozdzielczości 2880 na 1308 pikseli z odświeżaniem od 1 do 120 Hz, próbkowaniem dotyku 300 Hz i jasnością sięgającą w pomiarach około 1770 nitów. Najważniejsza jest powłoka antyrefleksyjna na szkle Kunlun Glass Crystal Armor, która zbija odbicia światła o 70 procent. W ostrym, bezpośrednim słońcu ekran nie zamienia się w lustro i deklasuje konkurencję pod względem czytelności. Z kolei w nocy jasność potrafi spaść do zaledwie 1 nita, więc w połączeniu z przyciemnianiem PWM o wysokiej częstotliwości oczy w ogóle nie pieką podczas czytania w ciemnym pokoju.

Historia procesorów Huawei to materiał na osobną książkę. Przed sankcjami ich autorskie Kiriny biły się jak równy z równym z najmocniejszymi układami Qualcomma i Apple. Kiedy odcięto ich od fabryk TSMC, musieli ratować się kupowaniem Snapdragonów ze sztucznie zablokowanym modemem 5G. Teraz wrócili do własnej produkcji i w modelu Pura 90s Pro Max zamontowali ośmiordzeniowy procesor HiSilicon Kirin 9030S wykonany w litografii 5 nm, wspierany przez 12 GB pamięci RAM LPDDR5X, 512 GB pamięci na dane oraz grafikę Maleoon 935F.

Krewetka z bliska i konie z daleka
W codziennym życiu, przy skakaniu po aplikacjach, przeglądaniu sieci czy pracy z dokumentami płynność interfejsu EMUI 16 jest bez zarzutu. Trzeba jednak powiedzieć wprost: pod względem czystej mocy Kirin 9030S to poziom procesorów ze średniej półki, takich jak Snapdragon 7 Gen 4. Wynik około 1,3 miliona punktów w AnTuTu i 4522 punkty dla wielu rdzeni w Geekbenchu wypadają blado na tle współczesnych flagowców konkurencji.

Dla aparatów kupuje się telefony z tej serii i tutaj producent znowu zmienił podejście. W modelu Pura 80 Ultra mieliśmy jednocalową matrycę główną. W Pura 90s Pro Max zmniejszono główny sensor do formatu 1/1,28 cala o rozdzielczości 50 MP, żeby wewnątrz obudowy zrobić miejsce na potężny peryskop. Główny aparat dostał 10-stopniową mechaniczną przysłonę w zakresie od f/1.4 do f/4.0 oraz stabilizację optyczną. Zdjęcia dzienne zachwycają plastyką, szeroką dynamiką i naturalną ostrością bez sztucznego podbijania krawędzi. Pełne otwarcie przysłony daje piękny optyczny bokeh bez udawania z poziomu oprogramowania, a przymknięcie do f/4.0 przydaje się przy krajobrazach lub robieniu zdjęć dokumentom, gdzie ostrość musi być idealna w każdym rogu kadru.

Tryb nocny Huawei Pura 90s Pro Max bez zbliżenia
Prawdziwą gwiazdą jest jednak peryskopowy teleobiektyw oparty na wielkiej matrycy 1/1,28 cala o rozdzielczości aż 200 MP ze światłem f/2.6, ekwiwalentem 89 mm (zoom optyczny około 4x) i stabilizacją mechaniczną CIPA 7.0. W zakresie powiększeń od 4x do 10x ilość rejestrowanych detali po prostu zwala z nóg i zostawia w tyle zwykłe sensory 50 MP. Sprawa wygląda gorzej powyżej 10x oraz w trudnych warunkach nocnych. Z braku dłuższego toru optycznego oprogramowanie zaczyna mocno wygładzać drobne tekstury i w kadrze pojawia się efekt przypominający akwarelę.

Tryb nocny Huawei Pura 90s Pro Max z lekkim zbliżeniem
Moduł ultraszerokokątny 40 MP z autofokusem trzyma wysoki poziom, a wielospektralny czujnik True-to-Colour 2.0 dba o to, żeby barwy między obiektywami były spójne. Ciekawym dodatkiem jest też funkcja Kompozycji AI, która podpowiada lepsze kadrowanie ujęcia. Kapitalną sprawą jest tryb Super Macro w teleobiektywie, bo pozwala fotografować drobiazgi z pewnego dystansu bez zasłaniania światła telefonem. Muszę jednak sprostować zapewnienia marketingowe producenta: minimalna odległość ostrzenia 5 centymetrów dotyczy wyłącznie aparatu ultraszerokokątnego. W teleobiektywie musimy zachować co najmniej 15 centymetrów odstępu od obiektu. Przy fotografowaniu przez szyby pomaga funkcja AI De-glare, która sprawnie wycina odbicia światła.

Tryb nocny Huawei Pura 90s Pro Max z większym zbliżeniem
W kwestii wideo hybrydowa stabilizacja rewelacyjnie tłumi kroki podczas marszu, a ujęcia z teleobiektywu są bardzo ostre. Świadomi twórcy będą jednak kręcić nosem na brak kinowego klatkażu 24 kl./s (mamy tylko 30 i 60 kl./s).

Tryb nocny Huawei Pura 90s Pro Max z dużym zbliżeniem
Głośniki stereo grają czysto, mają przyjemny bas i donośny dźwięk. Ulgą jest powrót łączności 5G. Modem obsługuje wszystkie pasma wykorzystywane przez polskich operatorów, łącznie z kluczowym pasmem C. Telefon ma miejsce na dwie karty nano sim. Do tego dostajemy Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0, moduł NFC oraz nadajnik podczerwieni na górnej krawędzi, dzięki któremu telefon bez problemu zastępuje pilota do telewizora czy klimatyzatora.

Tryb nocny Huawei Pura 90s Pro Max panorama Warszawy 1x
W specyfikacji europejskiej akumulator ma pojemność znamionową 5270 mAh. W praktyce bateria bez problemu wystarcza na 1 do 1,5 dnia normalnej pracy. Nawet przy intensywnym dniu pełnym robienia zdjęć wieczorem zostawało mi bezpieczne 25 do 35 procent zapasu energii.

Tryb nocny Huawei Pura 90s Pro Max panorama Warszawy kapkę bliżej
Telefon obsługuje szybkie ładowanie przewodowe Huawei SuperCharge o mocy 100 W oraz bezprzewodowe o mocy 80 W. Jak wcześniej wspomniałem w pudełku z telefonem nie znajdziemy samej kostki ładującej. W ofercie premierowej na huawei.pl można ją dokupić w zestawie za 119 zł. Pełne naładowanie baterii trwa około 61 minut, ponieważ po przekroczeniu 70 procent ładowanie wyraźnie wyhamowuje, żeby nie przegrzewać ogniwa. Mamy też ładowanie zwrotne, co pozwala w awaryjnej sytuacji doładować kompatybilne urządzenia.

Tryb nocny Huawei Pura 90s Pro Max – wycinek panoramy
Huawei Pura 90s Pro Max to sprzęt o bardzo sprecyzowanym profilu. Jeśli Twoim głównym celem jest mobilna fotografia, matryca 200 MP w peryskopie w połączeniu z mechaniczną przysłoną aparatu głównego daje możliwości, o których konkurencja może pomarzyć. Do tego dochodzi genialny ekran ze szkłem Crystal Armor zbijającym odblaski, pełna wodoszczelność IP69 oraz świetna współpraca z zegarkami i tabletami producenta.

Tryb nocny Huawei Pura 90s Pro Max – wycinek z panoramy, PKiN 100x
Trzeba jednak pamiętać o wadach. Regularna cena na poziomie 6999 zł to ogromna kwota. Nawet w bardzo atrakcyjnej promocji premierowej za 5499 zł dostajemy procesor o wydajności średniaka ze skłonnością do nagrzewania się pod obciążeniem oraz boczny czytnik linii papilarnych zamiast ekranowego. Brak fabrycznego GMS w 90 procentach da się bezboleśnie załatać przez GBox, ale definitywnie wyklucza to płatności przez Google Portfel i współpracę z Android Auto. Jeśli te braki Ci nie przeszkadzają, a płacisz BLIK-iem lub przez aplikację banku, Pura 90s Pro Max odwdzięczy się genialnymi zdjęciami. Warto też skorzystać z programu Trade-in z bonusem 600 zł oraz rocznego pakietu gwarancyjnego HUAWEI Care+, który przy zakupie w premierowym oknie mocno podnosi opłacalność całej transakcji.

| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Wymiary i masa | 164,0 × 77,1 × 8,1 mm, masa ok. 230,5 g (z baterią) |
| Wersje kolorystyczne | Pomarańczowo-niebieski, biały, czarny |
| Materiały i obudowa | Aluminiowa ramka, szkło Kunlun Glass Crystal Armor, certyfikaty szczelności IP68 oraz IP69 |
| Wyświetlacz | 6,90 cala LTPO OLED, 2880 × 1308 px (460 ppi), 1-120 Hz, próbkowanie dotyku 300 Hz, 1,07 mld kolorów, przyciemnianie PWM wysokiej częstotliwości, powłoka redukująca odblaski o 70% |
| Procesor (SoC) | HiSilicon Kirin 9030S (litografia 5 nm, 8 rdzeni Taishan: 1× 2,70 GHz + 3× 2,15 GHz + 4× 1,62 GHz) |
| Układ graficzny | Maleoon 935F |
| Pamięć | 12 GB RAM, 512 GB pamięci na dane (brak gniazda kart pamięci) |
| Aparat główny | 50 MP Ultrajasny HDR, sensor 1/1,28″, mechaniczna przysłona f/1.4 do f/4.0, ekwiwalent 24 mm, OIS, PDAF |
| Teleobiektyw peryskopowy | 200 MP, sensor 1/1,28″, f/2.6, ekwiwalent 89 mm (zoom optyczny ok. 4x, zoom cyfrowy do 100x), OIS (CIPA 7.0), tryb Super Macro od 15 cm |
| Aparat ultraszerokokątny | 40 MP, f/2.2, ekwiwalent 13 mm, PDAF, makro od 5 cm |
| Czujniki fotograficzne | Czujnik True-to-Colour 2.0, Kompozycja AI, laserowy pomiar ostrości |
| Aparat przedni | 13 MP szerokokątny, f/2.0, autofokus, wideo 4K |
| Oprogramowanie | EMUI 16.0 bazujące na Android 16 (AOSP), certyfikat Widevine L1, brak fabrycznego pakietu GMS |
| Akumulator | 5270 mAh (pojemność znamionowa) |
| Ładowanie | Przewodowe HUAWEI SuperCharge do 100 W, bezprzewodowe do 80 W, ładowanie zwrotne |
| Łączność i biometria | 5G (SA/NSA), Wi-Fi 7 (802.11be), Bluetooth 6.0, NFC, jedna karta Nano SIM + eSIM, nadajnik podczerwieni, boczny czytnik linii papilarnych |
| Cena w Polsce (MSRP) | 6999 zł (w ofercie premierowej od 9 października do 15 listopada 2026 r.: 5499 zł, taniej o 1500 zł) |
