Marka OPPO niedawno wystartowało z kampanią promującą swój najnowszy model – Reno 15 Pro 5G. Producent wyraźnie komunikuje jedno: to ma być smartfon stworzony do podróży. Lekki, wytrzymały, z dużą baterią, mocnym aparatem i funkcjami, które mają sprawdzić się zarówno w miejskiej dżungli, jak i kilka kilometrów od najbliższego gniazdka. Brzmi ambitnie — zwłaszcza w segmencie, który balansuje gdzieś pomiędzy średnią półką a aspiracjami flagowymi.
Tak się składa, że Reno 15 Pro 5G trafił również do naszej redakcji. A skoro producent pozycjonuje go jako „najlepszego kompana podróży”, postanowiliśmy nie ograniczać się do testów przy biurku. Smartfon zabrał się z nami w teren. Efekty tych bardziej dynamicznych testów znajdziecie w materiale wideo poniżej.
To jednak tylko część historii. Bo specyfikacja to jedno, marketing to drugie, a realne użytkowanie — jak zwykle — potrafi zaskoczyć. Co w OPPO Reno 15 Pro faktycznie zrobiło na nas wrażenie? Czy 200-megapikselowy aparat to coś więcej niż cyfra w tabelce? Czy bateria 6200 mAh rzeczywiście daje poczucie swobody w podróży? I wreszcie — czy ten model ma w sobie coś, co wyróżnia go na tle coraz ciaśniejszej konkurencji?
Wyświetl ten post na Instagramie
Już po wyjęciu z pudełka widać, że OPPO bardzo mocno postawiło na wizualny efekt. Największą uwagę przyciągają plecki, które – w zależności od kąta padania światła – mienią się kolorami przypominającymi zorzę polarną. To nie jest klasyczny gradient – efekt jest bardziej rozlany, miękki, jakby pod taflą szkła znajdowała się warstwa delikatnej, świetlnej mgły.
I trzeba przyznać: wygląda to ciekawie. Zwłaszcza w naturalnym świetle, gdzie kolory przechodzą od chłodnych błękitów po subtelne fiolety. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy spojrzymy na to bardziej użytkowo – raczej każdy prędzej czy później oprawi telefon w etui, jednak w tym wypadku warto się trzy razy zastanowić nad wyborem.
Wyspa aparatów została wkomponowana w obudowę w dość klasyczny sposób – nie jest przesadnie agresywna, ale też trudno nazwać ją subtelną. To wyraźny element konstrukcji, który wizualnie dominuje górną część plecków. Na szczęście całość jest dobrze spasowana i nie sprawia wrażenia doklejonego na siłę modułu.
Sama bryła telefonu jest smukła i stosunkowo lekka jak na zastosowaną baterię. Nie jest to jednak rewolucja w designie – OPPO nie wymyśla koła na nowo, raczej dopracowuje znane rozwiązania i dorzuca charakterystyczny efekt wizualny, który ma wyróżnić model na półce sklepowej.
Pierwsze wrażenie? To smartfon, który chce przyciągać wzrok – i robi to głównie pleckami. Reszta konstrukcji jest już bardziej stonowana i bezpieczna stylistycznie.

OPPO pozycjonuje Reno15 Pro jako „kompana podróży”, więc kwestia wytrzymałości nie mogła być przypadkowa. Smartfon otrzymał certyfikat IP68, co oznacza odporność na kurz oraz zanurzenie w wodzie, a to w codziennym użytkowaniu daje realny spokój — deszcz, przypadkowe zachlapanie czy kurz w plecaku nie powinny być problemem. Producent podkreśla również zastosowanie wytrzymałej konstrukcji ramki oraz szkła ochronnego z przodu, co ma zwiększać odporność na zarysowania i drobne upadki. W praktyce telefon sprawia wrażenie solidnie spasowanego — nic nie trzeszczy, moduł aparatu jest dobrze osadzony, a przyciski mają wyraźny, sprężysty klik. Oczywiście nie jest to sprzęt pancerny i nie zastąpi smartfona z certyfikatem militarnym, ale jak na smukłą, estetyczną konstrukcję — oferuje poziom zabezpieczenia, który pozwala używać go bez przesadnej ostrożności. I to właśnie w kontekście podróży ma znaczenie: nie trzeba traktować go jak kruchego gadżetu, tylko jak narzędzie, które ma po prostu działać — w różnych warunkach.

OPPO Reno 15 Pro 5G wyposażono w 6,32-calowy panel AMOLED o rozdzielczości FHD + i odświeżaniu do 120 Hz. Po pierwszym chwyceniu telefonu w dłoń, wydawał on się być stosunkowo mały. Producenci w dzisiejszych czasach przyzwyczaili nas do dużych wyświetlaczy. Jednak zestaw, który proponuje tym razem OPPO, na papierze wygląda bardzo nowocześnie — zwłaszcza w kontekście kompaktowej obudowy. Dzięki temu urządzenie potrafi pokazać płynne animacje i bardzo żywe kolory, które w codziennym użytkowaniu dają więcej frajdy niż typowy 60 Hz wyświetlacz.
Jasność maksymalna, którą deklaruje producent (~1800 nitów HDR), faktycznie przekłada się na przyjemne użytkowanie w słońcu — choć w pełnym, południowym świetle ekran nie robi cudów i szczerze mówiąc konkurencja potrafi być równie dobra. Kolory są nasycone i żywe, ale trzeba pamiętać, że AMOLED często robi to trochę „za bardzo” — bardziej efektownie niż wiernie. Jeśli więc preferujesz naturalne barwy, warto to uwzględnić przy własnych ustawieniach.
Reno15 Pro 5G to dobra, dopracowana jednostka, szczególnie jak na rozmiar i klasę smartfona. Nie jest to co prawda absolutny top OLED z flagowców, ale w praktyce robi bardzo pozytywne wrażenie podczas przeglądania treści, oglądania filmów czy grania.

OPPO postawiło na system ColorOS 16.0 (oparte na Androidzie), czyli swoją nakładkę z kilkoma dodatkami i udogodnieniami. Interfejs jest czytelny, dobrze zoptymalizowany i oferuje wiele funkcji, które trafiają w codzienne potrzeby — takich jak gesty, obsługa podzielonego ekranu czy narzędzia AI-owe do organizacji treści. To nie minimalistyczny Android jak w Pixelach, ale też nie przeładowany funkcjami „za wszelką cenę”. Z kolei bateria to chyba jeden z najmocniejszych punktów Reno 15 Pro 5G — akumulator 6200 mAh robi wrażenie, szczególnie w tak kompaktowej obudowie. W codziennych testach telefon bez większego problemu wytrzymywał dzień intensywnej pracy (multitasking, social media, zdjęcia, nawigacja) i często kończył dzień z zapasem energii. Przy bardziej umiarkowanym użytkowaniu realne dwa dni działania bez ładowarki nie są czymś niemożliwym.
Dodajmy do tego super szybkie ładowanie 80 W, które w praktyce znacznie minimalizuje stres „czy go podładować czy nie”. W połowie dnia, przy intensywnym użytkowaniu, błyskawiczne doładowanie potrafi postawić smartfon „na nogi” w kilka chwil. Co warto tu zaznaczyć: mimo dużej baterii i sensownego zarządzania energią, Reno15 Pro 5G nie jest mistrzem oszczędności — przy intensywnym graniach lub długotrwałym nagrywaniu 4K tempo spadku procentów jest zauważalne. To jednak wciąż norma w smartfonach z dużymi ekranami i mocnymi podzespołami.

Pod maską OPPO Reno 15 Pro 5G znalazł się MediaTek Dimensity 8450 – jednostka oparte na 4 nm, łącząca osiem rdzeni CPU i GPU ARM G720 MC7. W praktyce przekłada się to na:
Nie jest to oczywiście absolutna liga Snapdragon 8Gen (czy innych topowych chipsetów), ale ciężko też nazwać ten układ „słabym”. To raczej mocna średnia z aspiracjami blisko flagowych doświadczeń, co w tej kategorii cenowej daje dobre wyczucie balansu między mocą a efektywnością energetyczną.

To właśnie w sekcji fotograficznej OPPO Reno 15 Pro 5G najmocniej pokazuje, że nie chce być tylko „ładnym średniakiem”. Producent postawił na zestaw, który na papierze wygląda imponująco: 200 MP aparat główny z 2-osiową stabilizacją OIS, 50 MP teleobiektyw również ze stabilizacją oraz 50 MP ultraszeroki kąt, a do tego 50 MP aparat przedni z autofokusem. Same liczby to jednak tylko początek. Kluczowe są funkcje, które OPPO wokół tego systemu zbudowało.
W oczy rzuca się nacisk na fotografię wysokiej rozdzielczości i przetwarzanie obrazu oparte na algorytmach AI — smartfon łączy wiele pikseli w jeden większy (pixel binning), by poprawić jakość zdjęć w trudniejszym świetle, a jednocześnie pozwala wykorzystać pełne 200 MP w scenariuszach, gdzie liczy się detal i możliwość późniejszego kadrowania. Efekt? Zdjęcia są bardzo szczegółowe, z dużą ilością informacji w jasnych i ciemnych partiach kadru. Stabilizacja optyczna w głównym module realnie pomaga — zarówno przy nocnych ujęciach z ręki, jak i podczas nagrywania wideo w 4K przy 60 kl./s.
Teleobiektyw 50 MP nie jest tu dodatkiem „na siłę”, tylko pełnoprawnym narzędziem do portretów i przybliżeń — oferuje naturalniejszą perspektywę i lepszą separację tła niż cyfrowy zoom z matrycy głównej. Z kolei ultraszeroki kąt dobrze trzyma kolorystykę spójną z głównym aparatem, co nie zawsze jest oczywiste w tej klasie sprzętu. Producent mocno promuje również tryby wideo — od klasycznego 4K z elektroniczną i optyczną stabilizacją, przez slow motion, po funkcje pokroju podwójnego widoku (nagrywanie z dwóch kamer jednocześnie) czy rozbudowane tryby nocne.
W praktyce Reno 15 Pro zaskakuje przede wszystkim powtarzalnością efektów — zdjęcia rzadko wychodzą przypadkowo dobre. Algorytmy skutecznie pilnują ekspozycji, zakresu dynamicznego i balansu bieli, a przy tym nie przesadzają z agresywnym wyostrzaniem. To właśnie tutaj telefon najbardziej nas zaskoczył — nie samą rozdzielczością, lecz tym, jak konsekwentnie potrafi dostarczyć dopracowany obraz, niezależnie od warunków. W tej półce cenowej to jeden z najmocniejszych punktów urządzenia.
Zdjęcia zrobione OPPO Reno 15 Pro
Po kilku dniach intensywnego użytkowania OPPO Reno 15 Pro 5G trudno nie odnieść wrażenia, że to smartfon bardzo świadomie zaprojektowany. Nie próbuje być wszystkim naraz i nie ściga się na rekordy benchmarków. Zamiast tego oferuje zbalansowane doświadczenie: wygodny w codziennym użytkowaniu rozmiar, mocną baterię, stabilną wydajność i — przede wszystkim — aparat, który realnie robi różnicę. To właśnie fotografia i powtarzalność efektów najbardziej zapadły nam w pamięć. Telefon sprawdzał się zarówno podczas szybkiego wyciągnięcia z kieszeni „na spontanie”, jak i przy bardziej przemyślanych kadrach w terenie.
Jeśli więc spojrzymy na niego przez pryzmat „kompana podróży”, trudno odmówić mu sensu. Jest wystarczająco wytrzymały, by nie stresować się każdym deszczem, wystarczająco wydajny, by obsłużyć mapy, nagrywanie wideo i media społecznościowe, oraz wystarczająco dobry fotograficznie, by faktycznie chcieć nim dokumentować wyjazdy. OPPO stworzyło bardzo dopracowany produkt, który w swojej klasie potrafi pozytywnie zaskoczyć — szczególnie tam, gdzie dla wielu użytkowników liczy się najbardziej: w jakości zdjęć i czasie pracy. I to właśnie te dwa elementy sprawiają, że Reno 15 Pro 5G zostaje w głowie na dłużej niż tylko do końca testów.
