W tym sezonie naprawdę uniknijmy tego błędu. Im mniej zabierzemy ze sobą rzeczy, które „na pewno się przydadzą”, tym większa szansa, że naprawdę odpoczniemy. A jednak w podróżnej walizce, torbie czy plecaku wciąż często ląduje klasyczny zestaw podróżnika XXI wieku. Wyliczanka jest długa: telefon, słuchawki, laptop lub tablet, mobilna konsola, ładowarka, kabel, drugi kabel, zapasowy kabel, przejściówka, a potem jeszcze powerbank „na wszelki wypadek”. Brzmi znajomo?
Dla osób, które lubią podróżować lekko, ale niekoniecznie chcą zostać z telefonem na pięć proc. baterii w połowie dnia, wybawieniem i jedynym sensownym rozwiązaniem może być magnetyczny powerbank indukcyjny. Przykład? Fresh ’n Rebel Magnetic Wireless Powerbank 10000 mAh – mały, wakacyjny sprzymierzeniec dla tych, którzy wolą mieć więcej miejsca na książkę niż na kolejny kłębek poskręcanych ze sobą przewodów.
Prawdziwa wygoda oznacza, że nie trzeba niczego szukać głęboko na dnie torby czy walizki. Powerbank wystarczy przyłożyć do telefonu, a silne magnesy robią swoje. Dzięki ładowaniu indukcyjnemu Qi2 bank energii „przykleja się” do plecków i ładuje smartfon bezprzewodowo z mocą do 15 W. To szczególnie praktyczne rozwiązanie w podróży: w pociągu, autobusie czy na lotnisku, w kolejce do muzeum, na plaży czy podczas całodziennego zwiedzania miasta. Gdy smartfon jest jednocześnie aparatem, wirtualną mapą, biletem, elektronicznym portfelem i – jakżeżby inaczej?! – centrum dowodzenia całym wyjazdem.
Komfort na pierwszym miejscu
Holenderski producent Fresh ’n Rebel zadbał też o kompatybilność ze standardami Apple MagSafe i Google PixelSnap, więc powerbank pasuje do modeli iPhone’ów od serii 12 oraz nowszych Pixeli, obsługujących to rozwiązanie. Tak oto nie trzeba kombinować z ustawianiem telefonu pod idealnym kątem ani sprawdzać co chwilę, czy ładowanie na pewno ciągle działa. Przyczepiamy, chowamy do kieszeni albo trzymamy w dłoni i idziemy dalej. Najprościej jak się tylko da!
Pojemność 10000 mAh to rozsądny wakacyjny kompromis. Z jednej strony nie rozmawiamy tu o wielkiej cegle, którą czuć w każdym gramie bagażu. Z drugiej – wystarczy ona do naładowania przeciętnego telefonu spokojnie dwukrotnie. To oznacza mniej nerwowego polowania na gniazdko w kawiarni i więcej swobody wtedy, gdy w urlopowym stylu wyjście z apartamentu spontanicznie przeciąga się do późnego wieczora.
Na każdą ewentualność
A jeśli jednak będziemy potrzebować szybszego, klasycznego ładowania? Spokojna głowa, bo do dyspozycji mamy także port USB-C z Power Delivery do 20 W. W zestawie z powerbankiem znajduje się krótki kabel USB-C do USB-C o długości 20 cm. Ta awaryjna opcja może nas uratować, ale ciągle bez zamiany plecaka w mobilną szufladę z kablami. Połączenie tych dwóch metod zasilania energią to też prosty sposób na obsługiwanie dwóch sprzętów mobilnych jednocześnie.
Miłym dodatkiem jest wbudowana składana podstawka. Niby drobiazg, a w praktyce bardzo wakacyjna funkcja. Telefon można postawić pionowo lub poziomo – do obejrzenia serialu w samolocie czy pociągu, sprawdzenia trasy przy śniadaniu, rozmowy wideo z rodziną albo przewijania zdjęć z całego dnia na ekranie. Powerbank nie tylko ładuje, ale też pomaga wygodniej korzystać z telefonu.