W dzisiejszych czasach rynek smartfonów jest tak napompowany różnorodnością, że trudno już mówić o dominacji jednej czy dwóch marek. Niszowi producenci coraz śmielej pukają do mainstreamu, oferując urządzenia, których specyfikacje robią wrażenie jeszcze zanim otworzymy pudełko — i co ważne, wcale nie wymagają przy tym wyczyszczenia konta do zera. Do naszej redakcji ponownie trafił przedstawiciel marki Infinix, tym razem jeden z flagowych modeli: Infinix Note 50 Pro. Na pokładzie 256 GB pamięci, 12 GB RAM, solidna bateria i obietnica zdjęć z wyższej półki — wszystko to za niecałe 1500 zł. Czy taki zestaw ma rację bytu w praktyce? Mieliśmy okazję testować tego zawodnika przez ostatni miesiąc i nieraz potrafił nas zaskoczyć. A czym dokładnie? Tego dowiecie się w dzisiejszym artykule.
Wspomniałem we wstępie, że dziś wcale nie trzeba wydawać fortuny, żeby mieć sprzęt o „flagowym” sznycie — i nie rzuciłem tego na wiatr. Szczerze? Przed testami Note 50 Pro nie miałem wobec niego żadnych większych oczekiwań. Ot, kolejny „dobry budżetowiec”, który pewnie okaże się poprawny, ale niczym nie zachwyci. Dlatego do rozpakowania podszedłem z chłodną głową… i dosłownie po kilku sekundach poczułem lekkie zaskoczenie. Na tyle wyraźne, że od razu przełożyłem do niego swoją kartę SIM, odkładając prywatny telefon na bok.
Mówię to całkiem serio: dawno nie trzymałem w dłoni urządzenia z tej półki cenowej, które byłoby tak satysfakcjonujące w budowie. Note 50 Pro to smartfon ze zdecydowanie większych — ok. 195 gramów, więc jego masa jest wyczuwalna, ale w tym pozytywnym sensie. To nie jest ciężar męczący nadgarstek, tylko taki, który od razu dodaje wrażenia solidności. W dłoni leży pewnie, nie próbując się wyślizgnąć, a same proporcje są na tyle sensownie dobrane, że nawet dłuższe użytkowanie nie powoduje zmęczenia.

Plecki są matowe i w praktyce to ogromny plus — odciski palców praktycznie tu nie istnieją. Co więcej, powierzchnia w dotyku udaje coś znacznie bardziej premium niż tworzywo, które zwykle króluje w tej cenie. Subtelne zaokrąglenia krawędzi sprawiają, że nic nie drapie, nic nie uwiera, wszystko jest po prostu przyjemne w kontakcie ze skórą. Moduł aparatów umieszczono w prostokątnym, delikatnie odciętym bloku. Bez żadnych przesadzonych ozdobników, wszystko rozmieszczone symetrycznie i estetycznie.
Przyciski też wypadają bardzo dobrze: osadzone stabilnie, z takim „kliknięciem”, które daje dokładnie tyle satysfakcji, ile powinno. Z przodu dominuje ogromny, 6,78-calowy panel z naprawdę wąskimi ramkami. Otwór na kamerkę jest niewielki i zupełnie nie rozprasza, a szkło delikatnie łapie światło na krawędziach, dając subtelny efekt głębi. Czytnik linii papilarnych pod ekranem dopełnia wrażenia porządku — front jest czysty, gładki, poukładany.

Dolna krawędź to głośnik, USB-C i tacka SIM; górna — drugi głośnik. Note 50 Pro nie korzysta z archaicznego micro‑USB — mamy tu nowoczesny (w zasadzie już standardowy) USB‑C, co dziś jest praktycznie obowiązkiem w smartfonach. Jednak to, co mnie zaskoczyło, to dodatki w pudełku. Oprócz standardowej ładowarki i kabla, w zestawie znalazły się słuchawki USB‑C — rzadko który producent dorzuca w ogóle jakiekolwiek przydatne gadżety. Tutaj do tego dochodzi też etui, które od razu chroni telefon i pozwala korzystać z niego bez stresu o rysy czy drobne upadki. Takie dodatki zdecydowanie podnoszą poczucie kompletności zestawu i sprawiają, że już przy pierwszym kontakcie wrażenia są bardzo pozytywne.
I tu dochodzimy do wisienki na torcie: wersji Enchanted Purple. Ten odcień potrafi przyciągnąć wzrok bez tandetnego błysku — fiolet, który mieni się lekko pod światło, ale nie próbuje być kiczowaty. Taki balans między elegancją a lekkością.

Ekran w Note 50 Pro to również mocna cecha tego smartfona. Mamy tu 6,78-calowy panel AMOLED o rozdzielczości 2436 × 1080 px, który daje wyraźny i szczegółowy obraz, a przy tym zachowuje żywe, ale naturalne kolory dzięki pełnemu pokryciu DCI-P3. Od razu czuć różnicę w porównaniu do typowych paneli LCD w podobnej półce cenowej — kontrast jest głęboki, czerń nasycona, a jasność potrafi dojść do 1300 nitów w trybie HBM, co sprawia, że ekran jest czytelny nawet w pełnym słońcu.
Największą frajdę sprawia odświeżanie 144 Hz i częstotliwość dotyku 180 Hz. Przewijanie interfejsu, strony internetowej czy gry wygląda ultrapłynnie, a reakcja na dotyk jest niemal natychmiastowa. Nawet szybkie gesty w grach czy przewijanie w mediach społecznościowych dają poczucie lekkości, które trudno znaleźć w podobnej cenie.
Warto też wspomnieć o przyciemnianiu PWM 2160 Hz, które choć przy normalnym użytkowaniu jest niemal niezauważalne, może mieć znaczenie dla osób wrażliwych na migotanie ekranu. Panel jest też dobrze skalibrowany fabrycznie, więc kolory wyglądają naturalnie bez potrzeby dodatkowej korekty.

Infinix Note 50 Pro działa na Androidzie 15 z XOS 15, co od razu daje poczucie świeżości i nowoczesności. Interfejs jest lekki, szybki i zdecydowanie bardziej poukładany niż w starszych wersjach nakładki — nie ma tu przesadnej ilości dodatków, a te, które są, faktycznie pomagają w codziennym korzystaniu. Całość trzyma się kupy i sprawia wrażenie, jakby ktoś naprawdę usiadł i dopracował szczegóły.
Sercem smartfona jest MediaTek Helio G100, czyli układ, który może nie brzmi jak kandydat do rekordów, ale w praktyce robi świetną robotę. Szczególnie wtedy, gdy ma do dyspozycji 12 GB fizycznej pamięci RAM oraz dodatkowe 12 GB RAM-u wirtualnego. W sumie 24 GB przypomina trochę doping dla średniej półki — aplikacje wczytują się szybko, przełączanie między nimi jest natychmiastowe, a telefon praktycznie nie zna pojęcia „przycięcie”.
W codziennym użytkowaniu Note 50 Pro jest po prostu stabilny i przewidywalny. YouTube, przeglądarka, mapy, komunikatory, jednocześnie muzyka w tle (o której jednak więcej w dalszej części) — wszystko działa tak, jak powinno. To ten rodzaj telefonu, z którym po kilku dniach zapominasz, ile kosztował, bo pod względem płynności mógłby spokojnie udawać sprzęt z wyższej półki.

Infinix wyposażył Note 50 Pro w 5200 mAh, czyli trochę więcej niż rynkowy standard 5000 mAh — i to faktycznie czuć w praktyce. Przy normalnym użytkowaniu telefon bez większego wysiłku dobijał u mnie do półtora, czasem dwóch dni. AMOLED robi swoje, Helio G100 też nie należy do najbardziej prądożernych, więc ogólna efektywność energetyczna wypada lepiej, niż sugerowałaby sama liczba w specyfikacji.
Największą robotę robi jednak zestaw technik ładowania. Mamy tutaj:
W praktyce ładowanie przewodowe jest naprawdę szybkie — nie na poziomie „zanim zdążysz zrobić kawę”, ale nadal na tyle ekspresowe, że w kilkanaście minut zyskuje się konkret, a pełne ładowanie trwa wyraźnie krócej niż w większości konkurencyjnych modeli. Bezprzewodowe? 30 W to w tej półce cenowej mała niespodzianka. W wielu droższych telefonach producenci wciąż zatrzymują się na 15 W. Podsumowując — to bateria, której trudno coś zarzucić.

Chyba czas na najwieksze zaskoczenie, jakiego myślę, że mało kto by się tutaj spodziewał. A przynajmniej również ja mam po raz pierwszy styczność z takim rozwiązaniem. Infinix Note 50 Pro potrafi… zadbać o zdrowie użytkownika? Na tylnej obudowie znalazł się zaawansowany czujnik aktywnego podświetlenia, który pozwala w prosty sposób mierzyć tętno i poziom tlenu we krwi. To taki drobny dodatek, który w praktyce może przypominać codziennego asystenta — jeden rzut oka i od razu wiesz, jak poglądowo wygląda Twój stan fizyczny w ciągu dnia.
Do tego dochodzą funkcje Infinix AI, które pokazują, że producent myśli o smartfonie nie tylko jako o narzędziu do mediów społecznościowych. AI pomaga w rozpoznawaniu tekstu i obrazów, ułatwia wycinanie lub usuwanie obiektów ze zdjęć, a nawet tłumaczy rozmowy na żywo. W codziennym użytkowaniu te dodatki sprawiają, że telefon staje się naprawdę użytecznym narzędziem — nie tylko w pracy czy w rozrywce, ale też w codziennej organizacji i dbaniu o kondycję.

Szczerze? Po telefonie w tej cenie nie spodziewałem się cudów fotograficznych. Ot, typowy średniak: coś tam pstryknie, coś tam nagra. Tymczasem Infinix zrobił to, co już kilkukrotnie w tej recenzji się powtarza — zaskoczył. I to na tyle, że momentami łapałem się na myśli, że Note 50 Pro robi zdjęcia bardziej świadomie niż niejeden droższy model.
Główny aparat 50 MP z OIS radzi sobie świetnie niezależnie od warunków. W dzień zdjęcia są ostre, pełne detali i naturalne w kolorze, ale prawdziwa różnica wychodzi po zmroku. Tryb nocny faktycznie czyści kadr z szumów, rozjaśnia to, co trzeba, a jednocześnie nie robi z ujęcia przesłodzonej pocztówki. To takie „nocne zdjęcia, które naprawdę wyglądają jak noc”, tylko lepiej.
Drugi obiektyw 8 MP ultraszeroki 112° to również przyjemna niespodzianka — szeroki kadr pozostaje spójny z głównym aparatem, bez przesadnych zniekształceń czy utraty szczegółów. Do tego dochodzi cała paczka trybów, które faktycznie działają, zamiast być listą marketingowych sloganów:
Jest też aparat 70 mm z 3-krotnym zoomem do portretów — i to jest kolejny element, który robi robotę. Perspektywa wygląda naturalnie, kontury twarzy nie są zdeformowane, a tło rozmywa się miękko, jakby ktoś faktycznie pomyślał o tym, jak powinien wyglądać dobry portret.
Przedni aparat 32 MP (ƒ/2,2) także daje radę — selfie są wyraźne, dobrze doświetlone i szczegółowe, a możliwość nagrywania do 2K@30fps to miły dodatek dla twórców, którzy nie chcą nosić dodatkowej kamery.
Krótko mówiąc: Note 50 Pro to telefon, który fotograficznie robi wrażenie większe, niż sugeruje jego cena. Nie jest to poziom topowych flagowców za 5–6 tysięcy, ale w swojej półce zasługuje na solidne wyróżnienie — bo rzadko zdarza się, by „średniak” dawał aż tyle swobody i jakości w fotografii.

tryb nocny

super makro

AI Cam w pochmurny dzień

2X Zoom
Infinix Note 50 Pro reklamowany jest z podwójnymi głośnikami JBL i silnikiem liniowym X-axis, które w teorii mają dostarczać czysty, przestrzenny dźwięk i realistyczne wibracje podczas gier. W praktyce… cóż, trochę rozczarowują. Sam dźwięk jest poprawny — nie ma trzasków ani przesadnej płaskości — ale w porównaniu do reszty telefonu, który pod względem ekranu, wydajności i baterii sprawia naprawdę dobre wrażenie, audio wypada mocno przeciętnie.
Przestrzenność jest wyczuwalna, ale brakuje jej głębi i pełni. Bas nie uderza tak mocno, jak można by się spodziewać po współpracy z JBL, a maksymalna głośność pozostaje w granicach bezpiecznych. Silnik X-axis dodaje co prawda lekki efekt wibracji w grach, ale nie zmienia to ogólnego wrażenia, że audio jest raczej poprawne niż zachwycające.
Podsumowując: głośniki Note 50 Pro nie psują zabawy, ale przy tak mocnych stronach telefonu naprawdę trudno nie odczuć lekkiego niedosytu.

Infinix Note 50 Pro to telefon, który zaskoczył mnie na wielu płaszczyznach. Ekran AMOLED o przekątnej 6,78 cala i odświeżaniu 120 Hz sprawia, że wszystko wygląda płynnie i przyjemnie, a bateria 5200 mAh z ładowaniem przewodowym 90 W i bezprzewodowym 30 W pozwala korzystać z niego bez stresu o poziom energii. Helio G100 w połączeniu z 12+12 GB RAM nie ma problemu z wielozadaniowością, a Android 15 z XOS 15 działa lekko i przewidywalnie, co w codziennym użytkowaniu jest na wagę złota.
Nie zabrakło też funkcji, które podnoszą komfort życia i produktywność. Czujniki zdrowia – niby bajer, a pozwalają wyróżnić się temu modelowi na tle konkurentów i pozwalają w prosty sposób kontrolować tętno i poziom tlenu we krwi. Z kolei narzędzia AI ułatwiają rozpoznawanie tekstu i obrazów, usuwanie obiektów ze zdjęć czy tłumaczenie rozmów na żywo. To dodaje urządzeniu charakteru osobistego asystenta — naprawdę można poczuć, że smartfon „myśli razem z Tobą”.

Aparaty też nie zawodzą. Tylny zestaw 50 MP + 8 MP oferuje wszystko, czego można oczekiwać od uniwersalnego smartfona: tryb nocny, portretowy, Pro, super macro, vlog wideo, filmy poklatkowe, panoramę, podwójną lampę LED i OIS, a także inteligentne funkcje AI, które poprawiają zdjęcia i nagrania. Przednia kamera 32 MP z przysłoną ƒ/2,2 pozwala robić wyraźne selfie i nagrywać filmy w jakości do 2K. Jakość zdjęć i filmów stoi zdecydowanie powyżej oczekiwań w tej półce cenowej — to kolejny element, który pokazuje, że Infinix naprawdę się postarał.
W codziennym użytkowaniu Note 50 Pro sprawdza się świetnie: od pracy, przez media społecznościowe, po rozrywkę i monitoring zdrowia. To smartfon, który mimo średniej półki cenowej oferuje wyraźnie wyższą jakość doświadczenia, łącząc solidną konstrukcję, dobry ekran, wydajność, długą żywotność baterii i aparat, który potrafi zrobić wrażenie. Dla kogoś, kto szuka sprzętu uniwersalnego, i przyjemnego w użytkowaniu, Note 50 Pro jest naprawdę wart rozważenia. Znajdziecie go w wybranych sklepach już w okolicach 1500zł.
