Air fryer z podczerwienią – czy to ma sens? Recenzja Tefal Easy Fry Infrared

Mimo, że kilka lat temu były traktowane raczej jako ciekawostka, coraz wyraźniej widać, że Air fryery zaczynają wskakiwać do tej samej ligi (albo nawet wyżej?) co mikrofale czy klasyczne piekarniki, stając się standardowym elementem wyposażenia kuchni.

Skąd ta zmiana? Przede wszystkim z wygody. Air fryer trafia idealnie w tempo współczesnego życia — ma być szybko, prosto i bez zbędnego kombinowania. Wrzucasz składniki, ustawiasz program i… właściwie tyle. Do tego dochodzi aspekt zdrowotny — ograniczenie tłuszczu bez rezygnowania z chrupiących potraw to coś, co dla wielu osób jest kluczowe. Nie bez znaczenia jest też uniwersalność — jedno urządzenie potrafi zastąpić piekarnik, patelnię, czy mikrofalówkę. No i na koniec: oszczędność czasu oraz energii, bo nagrzewanie trwa krócej, a same procesy są bardziej efektywne.

Nic więc dziwnego, że producenci coraz mocniej atakują ten segment, próbując stworzyć urządzenie możliwie najbardziej kompletne — takie, które realnie zastąpi kilka innych sprzętów w kuchni. I właśnie tutaj wchodzi cały na… czerwono – najnowszy model Tefal Easy Fry Infrared. Najnowsza propozycja wyróżnia się wykorzystaniem światła podczerwonego, które ma nie tylko przyspieszyć proces przygotowywania potraw, ale też poprawić ich chrupkość i równomierność wypieczenia. Brzmi ambitnie — sprawdźmy więc, czy za marketingiem idzie realna jakość.



Design i pierwsze wrażenie – duży, ale zaskakująco „lekki” w odbiorze

To zdecydowanie nie jest małe urządzenie. Już po wyjęciu z pudełka widać, że mamy do czynienia ze sprzętem o konkretnych gabarytach, który zajmie swoje miejsce na blacie. Co ciekawe, mimo rozmiaru, całość jest zadziwiająco lekka — nie ma tu efektu „cegły”, którą trzeba przesuwać z wysiłkiem. Raczej coś, co spokojnie ogarniesz jedną ręką bez większego kombinowania.

Pod względem wykonania — jest bardzo solidnie i od razu odnosi się wrażenie, że to nie jest mały, „budżetowy” air fryer. Tworzywa są dobrze spasowane, nic nie trzeszczy, nic nie sprawia wrażenia taniego. To jeden z tych sprzętów, które od pierwszego kontaktu dają poczucie, że trochę z nami pobędą.

Sama konstrukcja jest dość prosta i… to akurat zaleta. Nie mamy tu miliona dziwnych rozwiązań czy przekombinowanych elementów. Główne skrzypce gra duża komora o pojemności 7 litrów, która od razu sugeruje, że to sprzęt raczej dla więcej niż jednej osoby. Bez problemu wrzucisz tu solidną porcję frytek, kawał mięsa czy kilka składników na raz.

W środku znajdziemy również dodatkową tackę/ruszt, która przede wszystkim odpowiada za lepszą cyrkulację gorącego powietrza. I to jest klucz — bo w air fryerze nie chodzi o smażenie w tłuszczu, tylko o równomierne „opływanie” jedzenia gorącym powietrzem, które robi robotę zamiast oleju. Dzięki temu jedzenie faktycznie może wyjść chrupiące bez konieczności jego zalewania tłuszczem — co zresztą jest jednym z głównych powodów, dla których tego typu sprzęt w ogóle ma sens.

Na górze mamy nowoczesny, schludny panel sterowania, a na froncie okienko podglądu, które — choć brzmi jak gadżet — w praktyce okazuje się bardzo przydatne. Nie trzeba co chwilę wysuwać kosza, żeby sprawdzić, czy jedzenie jest już gotowe.


Tefal Easy Fry Infrared


Kluczowe cechy –  czym jest Infrared i dlaczego robi tu całą robotę?

Jeśli jest coś, co faktycznie wyróżnia Tefal Easy Fry Infrared na tle innych air fryerów, to jest to zdecydowanie technologia Infra-Heat, czyli wykorzystanie podczerwieni.

I mimo, że z początku brzmi to jak dobry marketingowy slogan, to w praktyce oznacza to, że sprzęt nie polega wyłącznie na gorącym powietrzu, jak większość konkurencji. Tutaj dochodzi jeszcze bezpośrednie „uderzenie” ciepła od góry w postaci podczerwieni, które szybciej przypieka jedzenie i pomaga uzyskać bardziej chrupiącą powierzchnię.

Efekt jest taki, że jedzenie nie tylko się robi — ono faktycznie zaczyna wyglądać i smakować bardziej jak z piekarnika, a nie jak coś „przesuszonego powietrzem”. Do tego mamy połączenie dwóch sposobów grzania, więc całość jest bardziej równomierna i nie wymaga ciągłego mieszania czy pilnowania.

Druga rzecz to 8 automatycznych programów, które robią dokładnie to, czego się spodziewasz — upraszczają życie. Wybierasz tryb pod konkretne jedzenie i tyle. Bez kombinowania z temperaturą, bez zastanawiania się „czy to już 180 czy 200 stopni”. Są tryby pod klasyki typu frytki, mięso czy warzywa, więc w praktyce większość codziennych rzeczy można załatwić jednym kliknięciem. A jeśli chcesz, nadal możesz wszystko ustawić ręcznie — więc nie jesteś skazany na automat.

Finalnie wychodzi z tego sprzęt, który nie tylko ma ułatwiać gotowanie, ale też faktycznie poprawia efekt końcowy. I to jest chyba największa różnica — tutaj nie chodzi tylko o wygodę, ale też o to, żeby jedzenie po prostu lepiej smakowało.


Tefal Easy Fry Infrared


Aplikacja My Tefal – więcej niż tylko książka kucharska

Jeśli czytaliście nasze poprzednie artykuły z Tefal OptiGrill XL lub Tefal Cook4Me Touch Pro to doskonale wiecie czym jest i po co została stworzona aplikacja My Tefal. Dla tych co nie mieli okazji – apka na start oferuje naprawdę sporą bazę przepisów, ale kluczowe jest to, że są one dopasowane do konkretnego urządzenia. Czyli nie musisz się zastanawiać, czy dany przepis ma sens w air fryerze — wszystko jest przygotowane tak, żeby działało z tym sprzętem.

Same przepisy są napisane w prosty, przystępny sposób — krok po kroku, bez zbędnego komplikowania. Do tego często masz podpowiedzi, z jakiego programu skorzystać, więc znowu: mniej myślenia, więcej robienia. Na plus wypada też opcja generowania listy zakupów. Wybierasz przepis i aplikacja automatycznie tworzy listę składników — niby drobiazg, ale w codziennym życiu naprawdę ułatwia ogarnięcie zakupów i planowania posiłków. Do tego dochodzą informacje o wartościach odżywczych, więc jeśli ktoś liczy kalorie albo pilnuje makro, to ma wszystko pod ręką bez korzystania z dodatkowych aplikacji.

Finalnie? Aplikacja nie jest tylko dodatkiem „bo wypada mieć apkę”. To raczej naturalne rozszerzenie możliwości sprzętu, które sprawia, że cały proces — od pomysłu na danie, przez zakupy, aż po gotowanie — jest po prostu bardziej ogarnięty.



Pierwsze gotowanie

Pierwszy realny test z Tefal Easy Fry Infrared postanowiłem zrobić bez kombinowania — coś prostego, ale jednocześnie takiego, co szybko pokaże, czy sprzęt ma sens w codziennym użyciu.

Wybór padł na mielone z pieczarkami i serem. Klasyk, który w teorii nie powinien sprawić żadnych problemów, ale właśnie o to chodziło — sprawdzić, jak wygląda cały proces od A do Z. Aplikacja My Tefal realnie prowadzi przez cały proces krok po kroku. Nie jest to tylko suchy przepis — dostajesz jasne instrukcje, co przygotować, w jakiej kolejności i mniej więcej ile to zajmie. Po chwili wszystko było już gotowe do działania. Mięso z dodatkami trafia na tackę, ta do kosza i… praktycznie tyle. Następnie ustawienie temperatury, czasu i start.

Bez kombinowania, bez sprawdzania co chwilę „czy to już”. Po prostu ustawiasz parametry i urządzenie robi swoje. Po kilkunastu minutach efekt był gotowy — i to jest właśnie ten moment, w którym air fryer pokazuje swoją największą zaletę. Obiad, który normalnie wymagałby patelni, pilnowania i kilku etapów, tutaj zamyka się w jednym cyklu pracy.

Co ważne, jedzenie wyszło równomiernie przygotowane i naprawdę „domowe” w smaku — bez wrażenia, że coś było na szybko albo na pół gwizdka. I właśnie w takich sytuacjach widać sens tego sprzętu — nie jako gadżetu, tylko realnego narzędzia do codziennego gotowania.



Codzienność – sprzęt, który realnie oszczędza czas

W codziennym użytkowaniu Tefal Easy Fry Infrared  bardzo szybko pokazuje, gdzie leży jego największa siła — czas. To jest sprzęt, który szczególnie doceni się wtedy, gdy nie ma się ochoty albo po prostu możliwości spędzać długich godzin w kuchni. Wrzucasz składniki, wybierasz program i nagle okazuje się, że pełnoprawny posiłek jest gotowy w czasie, w którym normalnie dopiero byś rozgrzewał piekarnik albo zastanawiał się „co w ogóle dziś zjeść”.

Dużym plusem jest też integracja z aplikacją My Tefal. Przy każdym przepisie masz mniej więcej podany czas przygotowania, więc możesz od razu zdecydować: czy robimy coś szybkiego „na teraz”, czy jednak bardziej rozbudowaną opcję. I to naprawdę zmienia podejście do gotowania — zamiast kombinować, wybierasz danie pod to, ile realnie masz czasu. I szczerze? Nie raz przekonałem się, że nie trzeba spędzać godzin w kuchni, żeby wyszło jedzenie, które po prostu smakuje każdemu. Ten sprzęt dobrze pokazuje, że szybkie gotowanie nie musi oznaczać kompromisów.

Do tego dochodzi bardzo praktyczna rzecz — czyszczenie. Misa i ruszt są przystosowane do mycia w zmywarce, co w codziennym użytkowaniu robi ogromną różnicę. Po gotowaniu nie zostajesz z „drugą robotą” w postaci szorowania tłustych elementów. Po prostu wyjmujesz, wrzucasz do zmywarki i temat zamknięty. W efekcie całość przestaje być „urządzeniem do okazjonalnego użycia”, a zaczyna być czymś, co realnie wchodzi w rutynę — bo jest szybkie, proste i nie generuje dodatkowego bałaganu.



Podsumowanie – dużo więcej niż „kolejny air fryer”

Po kilku tygodniach z Tefal Easy Fry Infrared łatwo dojść do jednego wniosku —  szczególnie, że miałem porównanie z moją wcześniejszą frytkownicą. Ten sprzęt próbuje wejść poziom wyżej. Największą robotę robi tutaj połączenie dużej pojemności, prostoty obsługi i technologii Infra-Heat, która realnie wpływa na sposób przygotowywania jedzenia. Do tego dochodzi integracja z aplikacją My Tefal, która sprawia, że cały proces — od pomysłu na posiłek po gotowe danie — jest po prostu uporządkowany i szybki. Nie jest to urządzenie idealne dla każdego, szczególnie jeśli ktoś ma mało miejsca w kuchni. Ale jeśli szukasz air fryera, który realnie zastępuje część gotowania i nie jest tylko „gadżetem do frytek”, to ten model robi bardzo solidną robotę.

Zalety:

  • bardzo duża pojemność 7L — spokojnie dla kilku osób
  • szybkie przygotowywanie posiłków bez stania przy kuchni
  • technologia Infra-Heat poprawiająca efekt końcowy (chrupkość i równomierne pieczenie)
  • prosta, intuicyjna obsługa + 8 programów automatycznych
  • okienko podglądu (fajny, praktyczny dodatek)
  • współpraca z aplikacją i gotowe przepisy
  • łatwe czyszczenie (elementy nadające się do zmywarki)

Wady:

  • spore gabaryty — wymaga miejsca na blacie
  • cena plasuje go raczej w wyższej półce air fryerów


Zobacz również: Nie jeden odkurzacz, a trzy filozofie czystości – test serii Roborock F25

Redaktor

Fan technologii, gier i F1. Znajdziecie mnie głównie w działach Moto, Gaming i Testy Sprzętu
Kontakt: b.ostrowski@tech-room.pl

Więcej informacji o
, ,

Wejdź do świata filmów i seriali na:

Movies Room logo