Dotychczas omijałem sprzęty AGD z kategorii sprzątania. W domu mam starego robota odkurzającego Xiaomi, który ledwo już działa, ale jakoś daje radę utrzymać podłogę w porządku. Rzadko myślałem o takich gadżetach, więc i testować mi się ich za bardzo nie chciało. Ostatnio jednak sprawdzałem osobistą klimatyzację oraz szklany airfryer od firmy SharkNinja. Kiedy zaproponowali mi test ich nowego odkurzacza, pomyślałem, że otworzę się i na tę gałąź domowych technologii. Nazwa Shark PowerDetect Speed Luxe brzmi grubo, dużo obiecuje i (szczerze mówiąc) absolutnie dowozi. Zbliżam się powoli do czterdziestki, co chyba zmienia priorytety, bo dawno nie bawiłem się tak dobrze podczas zwykłego odkurzania.
Już samo urządzenie robi świetne wrażenie. Bardzo podoba mi się stylistyka odkurzaczy ręcznych. Bez podłączonych końcówek wyglądają niezwykle futurystycznie, niczym blastery wyciągnięte wprost z planu filmu sci-fi.

Na czytelnym wyświetlaczu widać aktualny tryb pracy i poziom naładowania baterii. Sam akumulator jest odłączany, więc zawsze można dokupić zapasowe ogniwo na wypadek ogromnych porządków. W moim przypadku bateria wystarczyła na odkurzenie około 70 metrów kwadratowych mieszkania w najbardziej prądożernym trybie turbo. Pod koniec nerwowo zerkałem na wskaźnik prądu, ale ostatecznie dał radę. W trybach eko i inteligentnym energii starcza na znacznie więcej (producent podaje do 60 minut pracy), co w zupełności pokrywa zapotrzebowanie na standardowe, codzienne odkurzanie.

Największym zaskoczeniem było dla mnie pierwsze włączenie podstawowej konfiguracji do podłóg. Główna szczotka posiada mocne, niebieskie podświetlenie LED, które ujawnia absolutnie wszystkie zanieczyszczenia na panelach i płytkach: okruszki, najdrobniejszy kurz oraz sierść. Rozwiązanie to jest tak genialne w swojej prostocie, że zakładam, że jest to standard w tego typu urządzeniach, ale z racji tego, że to początek mojej przygody z testowaniem sprzętów AGD to na mnie zrobiło wrażenie. Całe mieszkanie odkurzyłem po ciemku, tylko z tym podświetleniem.

Byłem mocno zdziwiony tym, jak dużo faktycznie tego wszystkiego wala się po domu każdego dnia. Najbardziej zaskoczyła mnie kocia sierść. Pojedyncze włosy są często niewidoczne z perspektywy pierwszej osoby, jednak odpowiednio podświetlone natychmiast pokazują swoją prawdziwą ekspansję na naszych podłogach. Dzięki temu rozwiązaniu wszystko widać tak dobrze, że zacząłem preferować odkurzanie w całkowitych ciemnościach.

Odkurzacz oferuje trzy tryby pracy: eko, inteligentny i turbo. Różnią się one siłą ciągu oraz docelowym zużyciem baterii. W trybie eko sprzęt po prostu działa na niższej mocy. Prawdziwe serce tego modelu to system inteligentny (producent nazywa to PowerDetect Intelligence). Wykorzystuje on zestaw sprytnych czujników do analizy otoczenia.

Odkurzacz sam rozpoznaje krawędzie mebli czy ścian i automatycznie zwiększa ciąg (technologia Edge Detect), aby wciągnąć brud z trudniej dostępnych miejsc. Z kolei Dirt Detect identyfikuje zabrudzone obszary, Floor Detect dostosowuje prędkość szczotki do rodzaju podłoża, a Direction Detect dba o zbieranie śmieci zarówno przy ruchu do przodu, jak i do tyłu. Tryb turbo włączałem niezwykle rzadko. Bateria znika wtedy w oczach, ale funkcja ta świetnie sprawdza się do wciągania naprawdę sporych zabrudzeń.


Konstrukcja urządzenia wykorzystuje technologię Flexology, dzięki której rurę odkurzacza można łatwo zgiąć w połowie. Zdecydowanie ułatwia to sprzątanie obszaru pod kanapami bez nadmiernego schylania się.

W zestawie otrzymujemy trzy przydatne końcówki: standardową podłogową z czujnikami, szczelinówkę z przesuwaną szczotką oraz genialną nasadkę do tapicerki.

Ta ostatnia rewelacyjnie radzi sobie ze zbieraniem sierści z mebli, błyskawicznie zamieniając całość w niezwykle poręczny i skuteczny odkurzacz ręczny.

Poniżej efekt czyszczenia drapaka użytkowanego przez 2 koty, zbieranie sierści działa rewelacyjnie. Focus ustawiłem co prawda na górną półkę, ale efekt najlepiej widać na podstawie oraz na tym okrągłym hamaku po lewej stronie. Jestem zachwycony tą końcówką.


Po zakończonym sprzątaniu po prostu odkładałem sprzęt do dedykowanej bazy. Stacja dokująca nie tylko ładuje akumulator, ale po pociągnięciu specjalnej wajchy automatycznie opróżnia zbiornik odkurzacza (wykorzystując wysokie ciśnienie) prosto do własnej komory.

Sama baza posiada też wyznaczone miejsce na trzymanie dodatkowych końcówek.


Shark PowerDetect Speed Luxe to sprzęt, który faktycznie zachęca do dbania o dom. Niebieskie podświetlenie podłogi i świetnie kalibrujące się tryby automatyczne robią ogromną różnicę w codziennym użytkowaniu. Baza samoopróżniająca to po prostu mistrzostwo wygody. Dołączone końcówki są świetne do swoich zastosowań. Ogólnie fenomenalne urządzenie, które szczerze polecam każdemu (a zwłaszcza posiadaczom zwierząt domowych).
