F1: Lewis Hamilton zwycięża w Hiszpanii!

Choć wydawało się, że Red Bull hiszpański wyścig ma w garści. To Lewis Hamilton po raz kolejny zwycięża. Po długiej bitwie i odważnych decyzjach wyprzedza Maxa Verstappena. Trzecie zwycięstwo Brytyjczyka umocniło jego pozycję lidera, tak jak Mercedesa w klasyfikacji konstruktorów.

Czwarta runda za nami i po raz trzeci zwycięsko wychodzi z niej Lewis Hamilton. Po zdecydowanie słabszym starcie od rywali i pogoni trwającej większość wyścigu, ostatecznie to właśnie on triumfuje. Mercedes zdecydował się na znacznie późniejszy pit stop niż Red Bull i wyglądało na to, że będzie ich to kosztować pierwsze miejsce. Brytyjczyk bowiem przez kilka okrążeń nie był wstanie wyprzedzić Verstappena. Wtedy jednak, na 43. okrążeniu, Mercedes decyduje się na kolejną zmianę opon. Podobnie jak na Węgrzech w 2019, planem zakłada wykorzystanie świeższych opon i wykorzystanie tej przewagi, żeby na samym końcu wyprzedzić prowadzącego wyścig.

Zobacz również: F1: Lewis Hamilton triumfuje w Portugalii!

Red Bull nie odpowiedział na drugi pit stop Mercedesa i w zasadzie w tym momencie pogrzebali swoje szanse na utrzymanie prowadzenia. Nikt bowiem nie mógł zatrzymać Hamiltona, a stan opon Verstappena nie pozwalał mu na utrzymanie wystarczającego tempa. Tak właśnie na 60. okrążeniu, czyli na sześć przed końcem wyścigu, kierowca Mercedesa dogonił i wyprzedził Holendra.

Ostatecznie klasyfikacja uplasowała się następująco:

GP Hiszpanii

fot. zrzut ekranu f1tv.com

GP Hiszapanii

fot. zrzut ekranu f1tv.com

Mercedes może nazwać się zwycięzcą całego GP nie tylko dzięki Lewisowi, a również dzięki Valtteriemu Bottasowi, który ostatecznie zajął 3. miejsce. Mimo że początek nie wydawał się dla niego najlepszy. Na starcie wyprzedził go Charles Leclrec w Ferrari. Choć przez dłuższy czas Fin utrzymywał się na jego ogonie, nie potrafił go wyprzedzić. Jednak strategia Mercedesa okazała się trafiona w dziesiątek. Bowiem po pierwszym pit stopie nie tylko odzyskali poprzednie miejsce, ale i zyskali pozycje.

Tyle szczęścia nie miał drugi kierowca Red Bull – Sergio Perez. Po bardzo trudnych kwalifikacjach i rozpoczęciu wyścigu z tyłu stawki, starał się odrobić jak najwięcej. Niestety utknął za McLarenem Daniela Riccardo i stracił tym samym wiele czasu do czołówki. Ostatecznie udało mu się dotrzeć do 5. miejsca ustępując tylko Charlesowi Leclercowi, kierowcom Mercedesa i drużynowemu koledze.

Ferrai natomiast ma za sobą jeden z lepszych występów w tym sezonie. Charles Leclerc jak już wcześniej wspomniałam zaczął bardzo mocno i zdołał utrzymać wysoką pozycję do samego końca. Podobnie jak zwycięski zespół, zdecydowali się na dwa pit stopy, choć ten drugi można nazwać raczej późnym (59. okrążenie). Skończyło się jednak na 4. miejscu dla Monakijczyka.

Charles Leclerc, GP Hiszpanii. Spanish GP

fot. twitter @ScuderiaFerrari, Charles Leclerc

Drugi kierowca włoskiego teamu, zameldował się na 7. miejscu. Obaj kierowcy jechali na różnych strategiach i mimo wszystko lepsze rezultaty przyniosła ta młodszego kierowcy. Sainz starał się przez cały wyścig, jednak walka z McLarenem nie była tak prosta.

Mówiąc już o McLarenie, to wyścig może nie wyglądał dla nich idealnie. Mimo to, obaj kierowcy skończyli z punktami. Co więcej, to chyba najlepszy start jak do tej pory Daniela Riccardo w jego nowym zespole – skończył na 6. miejscu. Lando Norris, z drugiej strony przeżył jeden z gorszych GP w tym sezonie. Ostatecznie kończąc na 8. miejscu i w rezultacie spadł na 4. miejsce w klasyfikacji konstruktorów, oddając swoje miejsce Valtereiemu Bottasowi.

Alpine po raz kolejny udało się zebrać punkty. Ponownie dokonał tego Esteban Ocon, plasując się na 9. miejscu. Francuz może nie działa cudów, ale jeździ bardzo solidnie jak do tej pory. Podczas gdy jego zespołowy kolega Fernando Alonso nadal ma problemy ze znalezieniem tempa i przyczepności. Tym razem nawet opony nie pomagały, musiał bowiem zmieniać je na ostatnich kilku okrążeniach. Tym samym zakończył GP na 17. miejscu.

Zobacz również: F1: Carlos Sainz przedstawia tajniki bolidu Ferrari

Pierwszą dziesiątkę zamknął Pierre Gasly dla Alpha Tauri. Po zaskakującym błędzie na samym początku wyścigu – przekroczył linie startową – przedzierał się przez pak. Choć starał się nadrobić jak najwięcej, to 5-sekundowa kara odebrała mu szanse na wyższą pozycję. Hiszpania okazała się pechowa również dla młodego Yuki Tsunody. Wypadł z zakrętu na 2. okrążeniu i informował o baraku mocy. Bolid ściągnięto z toru, a niepocieszony Yuki skończył swoje zmagania w Hiszpanii.

Aston Martin nadal nie potrafi odnaleźć się na torze. Dziś na ich koncie można zapisać 11. i 13. miejsce (kolejno Lance Stroll i Sebastian Vettel). Lance Stroll przez pewien czas pozostawał w pierwszej dziesiątce, ostatecznie jednak brakło mu szybkości i przegrał walkę z Pierrem Gaslym. Vettel również starał się walczyć do samego końca, ale nie przyniosło to większego rezultatu.

Kimi Raikkonen po decyzji na tylko jeden, późny pit stop utrzymywał się dość wysoko. Jako jedyny rozpoczął zresztą GP na średnich, a nie miękkich oponach. Wydawało się to przynosić rezultaty, niestety na koniec przeobraziło się to tylko w 12. pozycję. Alfa Romeo pozostaje więc nadal bez punktów (punkty wygrane we Włoszech zostały im zabrane w związku ze złamaniem regulaminu). Antonio Giovinazzi skończył dziś bowiem na 15. miejscu.

George Russell, GP Hiszpanii

fot. twitter @WilliamsRacing, George Russel

Williams natomiast może zapisać ten wyścig na plus. Mimo, że nadal pozostają bez punktów, dziś niewiele brakło do ich zdobycia. George Russell jechał bowiem na 11. miejscu i co raz bardziej zbliżał się do Pierre’a Gasly’ego. Niestety za nim udało mu się dogonić Francuza, opony osiągnęły swoją żywotność, a Brytyjczyk spadł na 15. miejsce. Nicholas Latifi natomiast uplasował się na 16. miejscu.

Ostatnim zespołem ponownie okazał się Haas. Mick Schumacher i Nikita Mazepin skończyli na 18. i 19. miejscu. O ile wyścig Micka wyglądał raczej stabilnie, Nikita znów przyniósł emocje, zwłaszcza gdy nie przepuścił mijającego go Lewisa Hamiltona. Ten drugi właśnie ścigał i lidera i stracił na tym całkiem sporo czasu. Rosjanin jednak nie wydawał się tym zbyt przejmować.

Najciekawsze momenty możecie obejrzeć tu:

Na następną rundę musimy poczekać tym razem nieco dłużej. Monako bowiem odbędzie się 20-23.05. Wygląda na to, że emocji nie zabraknie.


Ilustracja wprowadzenie: formula1.com

Redaktor

Pasjonatka motoryzacji. W tech-room.pl redaktor działu moto oraz nauka.

Rozrywka

Wejdź do świata filmów i seriali na: Movies Room logo
Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?