Kiedy termometr na moim balkonie pokazał absurdalne prawie 40 stopni Celsjusza, byłem gotów przetestować wszystko, co obiecywało chociaż odrobinę chłodu. Przyznaję – początkowo podszedłem do systemu Shark ChillPill (kod FA022) ze sporą dozą sceptycyzmu. W końcu to tylko niewielki, przenośny gadżet, a rynek jest zalany tanimi wiatraczkami, które jedynie mieszają gorące powietrze. Szybko jednak okazało się, że z tym fiołkowym maleństwem nie rozstawałem się przez całą falę upałów.
Mój egzemplarz dotarł w przyjemnym, fioletowatym odcieniu (znanym w palecie producenta jako Haze lub Lavender). Wewnątrz nie znalazłem żadnych dodatkowych akcesoriów w stylu pasków na ramię czy klipsów – był tylko główny korpus, trzy wymienne nakładki chłodzące oraz mały woreczek transportowy. Z jednej strony szkoda, bo urządzenie kosztuje swoje, z drugiej – noszenie go na smyczy po mieście to i tak nie moja bajka. Będę szczery: na dworze wśród ludzi po prostu głupio mi było z tym iść. Wolałem korzystać z niego w domowym zaciszu, na gorącym balkonie czy w samochodzie.

Zawartość pudełka Shark ChillPill z trzema wymiennymi nakładkami
Największą innowacją tego sprzętu jest płytka InstaChill wykorzystująca technologię termoelektryczną (ogniwo Peltiera). W tych nierealnych 40 stopniach na zewnątrz, po przyłożeniu do karku lub nadgarstków, faktycznie mocno chłodzi. Działa niemal natychmiast i robi ogromne wrażenie, dając wyraźną ulgę.

Metalowa płytka chłodząca InstaChill w urządzeniu Shark ChillPill
Jednak to tryb mgiełki ewaporacyjnej (Dry-Touch) dawał subiektywnie najlepszy, najbardziej orzeźwiający efekt. Żeby sprawdzić jego prawdziwą moc, zamknąłem się w nagrzanym samochodzie i celowo wyłączyłem klimatyzację. Mgiełka spisała się tam rewelacyjnie. Warto przy tym zaznaczyć bardzo ważną rzecz: konstrukcja jest w pełni szczelna. Podczas moich testów nie uświadczyłem żadnych wycieków z systemu waporyzacji. Niestety jest jeden poważny minus tego rozwiązania. Zbiorniczek na wodę jest po prostu mikroskopijny i zawartość kończy się bardzo szybko, nawet przy ustawieniu na niższą intensywność. Z drugiej strony patrząc na kompaktowe wymiary urządzenia nie mam pojęcia, jak inżynierowie mieliby tu fizycznie zmieścić cokolwiek większego.

Rozpylanie mgiełki z nakładki klimatyzatora Shark ChillPill
Trzy różne końcówki to świetny pomysł i jestem pewien, że każda z nich znajdzie swojego fana i konkretne zastosowanie. U mnie jednak sprawdził się najbardziej prozaiczny scenariusz. Po początkowej fascynacji modułowością i przetestowaniu wszystkich opcji… po prostu nie chciało mi się ich już więcej zmieniać. Uznałem, że standardowa nakładka wiatraczka jest najbardziej optymalna i wygodna na co dzień.

Ekran LED na poziomie 10 i nakładka wiatraka Shark ChillPill
ChillPill ma asymetryczny design, który pozwala odchylić głowicę roboczą o 90 stopni i postawić urządzenie stabilnie na płaskiej powierzchni. I właśnie tak korzystałem z niego najczęściej – stawiając obok siebie na biurku. Prawdziwy test bojowy sprzęt przeszedł jednak nocą. Postawiłem go na szafce tuż obok głowy, ustawiłem wiatrak na 2. poziom i przespaliśmy tak całą noc przy bardzo komfortowym wiaterku. Bateria wytrzymała do rana, choć po obudzeniu wskaźnik pokazywał, że jest już niemal pusta, to ogniwo zdało egzamin na szóstkę. Co ważne, urządzenie działa w pełni funkcjonalnie również wtedy, gdy podłączymy je do ładowania.

Złożony Shark ChillPill z nakładką InstaChill
Shark ChillPill to zadziwiająco mocny sprzęt, którego bateria potrafi pracować przez długie godziny. Niestety, nie ma gadżetów bez wad. W tym przypadku barierą jest przede wszystkim wysoka cena (około 560 zł) oraz wspomniany malutki zbiornik na wodę. Trzeba się też liczyć z tym, że jeśli zdecydujemy się rozkręcić wirnik na maksymalne obroty, to urządzenie będzie zauważalnie głośne.

Złożony klimatyzator osobisty Shark ChillPill z logo, widok z boku
Mimo to, produkt ten całkowicie zmienił moje podejście do przenośnych wiatraczków. Gdy to fiołkowe maleństwo tak świetnie radzi sobie z chłodzeniem i poprawą komfortu, to zżera mnie ciekawość, jak potężnie muszą działać większe klimatyzatory od SharkNinja. Mam ogromną nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będzie mi dane je przetestować na własnej skórze.

Opakowanie zewnętrzne i pudełko klimatyzatora Shark ChillPill
| Parametr | Dane techniczne |
|---|---|
| Model | Shark ChillPill (kod FA022) |
| Wymiary | 11,2 x 8,41 x 4,5 cm |
| Waga | 0,35 kg (350 g) |
| Zasilanie i moc silnika | 5 V / 3 A (Pobór mocy: 15 W) |
| Port i czas ładowania | USB-C / ok. 3,5 godziny |
| Czas pracy – Wentylator | Od ok. 2,75 godz. (na najwyższym biegu) do ok. 19 godz. (na najniższym biegu) |
| Czas pracy – InstaChill | Od 1 do 1,5 godz. (wbudowane zabezpieczenie wyłącza chłodzenie po 8 min ciągłej pracy) |
| Emisja hałasu | 43 dB (min) – 74,6 dBA (max) |
| Prędkość strumienia powietrza | 1,5 m/s (bieg minimalny) do 7,5 m/s (z nasadką koncentrującą) |
| System chłodzenia InstaChill | Ogniwo termoelektryczne Peltiera (obniża temperaturę w miejscu kontaktu o maks. 9°C) |