Zagrajmy w to jeszcze raz – Rayman 2: The Great Escape. Czy gra zestarzała się godnie?

Są takie gry, do których możemy ciągle wracać i nie znudzą się nam one. Często są to tytuły, które były dla nas jednymi z pierwszych, czyniąc też nasze dziecięce lata piękniejszymi. Te niezwykle ważne pozycje definiują nas jako graczy. Do dziś, gdy je wspominamy, kręci nam się w oku łezka nostalgii. Każdy z Was czytając te słowa, wyobraża sobie pewnie teraz inną okładkę. Dla mnie jednym z takich pierwszych i ważniejszych tytułów stał się Rayman 2: The Great Escape.


Zakup pierwszego komputera to wyjątkowo ważne przeżycie. Głośna maszyna i kanciasty monitor to hit początku tysiąclecia. To coś, co miało nam służyć do pracy oraz rozrywki. Z czasem w naszych domach pojawiało ich się coraz więcej i więcej. Granie w przeznaczone na komputery osobiste gry stało się ciekawym hobby i sposobem na spędzenie wolnego czasu od pracy czy szkoły. Rayman 2: The Great Escape był jednym z wielu rewolucyjnych tytułów stworzonych w technologii trójwymiarowej, który przyciągnął do siebie wielu posiadaczy PC… i nie tylko.

rayman 2

kadr z gry Rayman 2: The Great Escape

Druga część serii Rayman w moje ręce trafiła za sprawą magazynu Komputer Świat GRY, który był wtedy jednym z wielu magazynów o tematyce growej sprzedawanej w Polsce. Gra miała swoją premierę pod koniec 1999 roku, natomiast jej premiera w rzeczonym czasopiśmie miała miejsce w… marcu 2003 roku. Ową płytkę mam do dziś! Chociaż zainstalowanie z niej czegokolwiek graniczy już z cudem!

Dlatego też po latach postanowiłam zakupić cyfrową kopię gry dostępną na GOG.com (istnieje również możliwość kupna na Ubisoft Store). Ta oferować ma wsparcie dla nowych systemów operacyjnych (minus jest jednak taki, że nie będziecie już grali po polsku jak kiedyś). Kupiłam, zobaczyłam, pograłam. I tu pojawia się pytanie zawarte w tytule artykułu — czy Rayman 2 zestarzał się godnie?

Zobacz również: Zagrajmy w to jeszcze raz – Ace Ventura. Czy jest “w porząsiu”?

Raymanie, zobacz co piraci zrobili z naszym światem…

„Dwójka” to najmroczniejsza odsłona całej serii, której ojcem był (bo odszedł już bowiem na grową emeryturę) Michel Ancel. Nasza przygoda zaczyna się na Statku Więziennym, którego dowódcą jest admirał Brzytwobrody (główny zły). Rayman jest na nim przetrzymywany wbrew swojej woli wraz z ponad 18 tysiącami niewolników. Na ratunek przychodzi nam jednak nasz bojaźliwy przyjaciel Globox, który trafia do tej samej celi co nasz protagonista. Dzięki srebrnemu lumowi od wróżki Ly odzyskujemy część sił i jesteśmy w stanie uciec z rąk Robo-Piratów. W czasie tytułowej ucieczki nasi bohaterowie zostają jednak rozdzieleni i tym sposobem Rayman trafia w głąb Świetlistych Lasów.

rayman 2

kadr z gry Rayman 2: The Great Escape

Na jego drodze szybko staje jednak (z deczka irytujący) Murfy, który odtąd staje się naszym przewodnikiem. Szybko zdobywamy naszą pierwszą klatkę (gdzie czają się lumy lub Teensieny umiejące tworzyć portale między krainami), w której znajduje się żółty lum — jeden z 1000, które składały się na tak zwane Serce Świata. Po spotkaniu zatroskanych dzieci Globoxa Rayman postanawia odnaleźć Ly, która została schwytana przez Robo-Piratów i przetrzymywana jest na terenie Czarodziejskiej Polany. 

rayman 2

kadr z gry Rayman 2: The Great Escape

Misja ratunkowa przebiegła jednak bez większych problemów i pozostaje pytanie — jak powstrzymać Brzytwobrodego? Odpowiedzią na nasze problemy okaże się zbudzenie Polokusa, czyli ducha tego świata o niezwykłej mocy. Legendarnego stworzyciela może ze snu obudzić ten, kto odszuka 4 maski. W dokonaniu tego pomogą nam m.in.: olbrzym Clark, wielorybica Carmen i wąż Sssssam (nie, nie zasnęłam przy klawiaturze — tak brzmi jego imię w wielu wersjach językowych).

Fabularnie to jedna z najbardziej ambitnych części. Ubisoft Montpellier postarało się i wyszło z tego coś baśniowego i mrocznego. Trafimy tutaj zarówno do pięknych, zielonych i tętniących życiem krain, jak i w miejsca, które budzą strach i z których chcielibyśmy jak najszybciej uciec. To tytuł, który pokażę potęgę zła oraz siłę dobra i przyjaźni, dzięki której pokonamy wszelkie przeciwności.

A miało być tak pięknie…

Na potrzeby tego materiału postanowiłam przejść tę grę po raz kolejny. Kilka lat temu grałam już w nią i nie miałam z nią większych problemów. Teraz jednak coś mnie podkusiło, żeby odpalić ją na większym telewizorze i w wyższej rozdzielczości. I niestety przez to na jaw wyszły wszystkie jej mankamenty.

Gra wielokrotnie nie chciała się nawet uruchomić, a ja mogłam pooglądać sobie jedynie stare, tęczowe logo Ubisoft. W moim przypadku próby zmian ustawień (gra oferuje 2 programy do wewnętrznych zmian) kończyły nawet tym, że gra „strzelała focha” i trzeba było wykonać reinstalacje. I na tym moja cierpliwość się skończyła. Pozostało mi więc granie w formacie 4:3 (a nie panoramicznym 16:9, do którego przyzwyczaiły nam nowoczesne standardy) i słabszymi ustawieniami graficznymi. Jak za dawnych czasów!

rayman 2

kadr z gry Rayman 2: The Great Escape

Lata grania na konsoli przyzwyczaiły mnie jednak do grania na padzie. Gra oferuje nam możliwość konfiguracji kontrolera, jednak ta nie obsługuje, chociażby nowego pada od Xboxa. Z pomocą przychodzi jednak społeczność moderska, która od lat zajmuje się udoskonalaniem starych tytułów. Po doinstalowaniu stosownego moda można było się cieszyć grą na kanapie, na dużym ekranie (chociaż wciąż w kiepskiej rozdzielczości) i z padem w ręce.

Problematyczne w tej grze jest sterowanie i praca kamery. Nie zliczę ile razy próbowałam podróżować na niezniszczalnej śliwce po lawie, latać nad nią czy ujeżdżać biegający pocisk… Już lata temu było to irytujące, ale dziś, kiedy standardy gier się zmieniły stało się to niesamowicie frustrujące. Ten, kto wymyślił poziomy Świątynia Kamieni i Ognia oraz Pod Świątynią Skał i Lawy powinien się smażyć w tym piekle pełnym lawy, które sam wymyślił! Jednak najgorsze ze wszystkich poziomów są te pojawiające się na końcu każdego, jeżeli zebraliśmy wszystkie lumy i klatki. Powstały chyba tylko po to by na początku lat dwutysięcznych wzrosła sprzedaż klawiatur.

Zobacz również: Aplikacja Xbox na Samsung Smart TV już dostępna w Polsce!

Okay I like it, Picasso

Rayman 2 został stworzony w specyficznym stylu graficznym, który pomimo upływu lat trzyma się całkiem nieźle. Miejscami… Twórcy nie dążyli do fotorealizmu, a stworzone przez nich postacie i światy miały być z zasady bajkowe. Mamy tutaj więc fantazyjne chmury, roślinność pełną zawijasów oraz… kanciaste modele postaci i obiektów wypełniających różnorodne lokacje.

Gdzie najbardziej widać upływ czasu? W teksturach i krawędziach! Teraz już widać, że pewne elementy otoczenia to tylko płaskie figury geometryczne pokryte rozciągniętymi projektami graficznymi. Krawędzie roślinności są postrzępione, a woda to chociażby źródło pikseli. I nie zrozumcie mnie źle — gra wciąż jest piękna. Ale zdecydowanie przydałby jej się remaster.

Szczególnie że druga część Raymana posiadała kilka (różniących się od siebie) wersji na każdą z dostępnych wtedy platform, więc byłoby, na czym pracować. Wierzę, że twórcy kiedyś podejmą się tego wyzwania i stworzą jedną, wielką, kompletną edycję „Wielkiej Ucieczki”. Ubisoft — fani czekają!

Gdy słyszę muzykę to zapominam o wszystkich mankamentach!

Czymś, co dopełnia całości tego dzieła, jest muzyka. Jaka ona jest genialna! Każda lokacja ma swój indywidualny motyw muzyczny, który stworzył kompozytor Eric Chevalier. Sprawdził się on w swojej roli na tyle dobrze, że jego kompozycje mogliśmy potem ponownie znaleźć w Rayman 3: Hoodlum Havoc.

W grze usłyszymy baśniową muzykę wypełniającą polany, energetyzujące brzmienia zagrzewające do walki oraz mroczne, mrożące krew w żyłach kompozycje, gdy wymaga tego sytuacja. Zdecydowanie docenią ją fani twórczości Johna Williamsa (Gwiezdne Wojny, Harry Potter, Indiana Jones). Znalazło się też tutaj kilka utworów, które przypadłyby do gustu słuchającym Vangelisa (Łowca androidów, Rydwany ognia). (Fun fact — okazuje się, że przy zakupie gry na GOG.com dostajemy również paczkę z ponad 90 utworami, którą możemy pobrać przez launcher!)

Najbardziej w pamięć zapada muzyka, która wita nas w intro — słychać w niej bębenki, harfy czy dzwoneczki. Całość przypomina odgłosy wody, którą widzimy wtedy na ekranie. Jednak moimi ulubionymi kompozycjami z tej gry są te z poziomu Zatoka Wielorybów, których fragmenty możecie usłyszeć powyżej.

Zobacz również: Szukasz odświeżonego klasyka? Sprawdź Destroy All Humans! 2: Reprobed

Wielka ucieczka = Wielki powrót?

Przyznam, że powrót do tej gry był ciekawym doświadczeniem. Wydawało mi się, że znam ją na wylot, a jednak udało mi się w niej odkryć kilka sekretów, których nie pamiętałam. Fabularnie wciąż zachwyca — jest to ponadczasowa historia z przesłaniem, którą większość z Was pewnie pokaże w przyszłości kolejnym pokoleniom graczy. Jedyne jednak, co kłuje w oczy, to grafika. Jak już wspominałam, gra wciąż jest piękna, jest nawet taka, jak ją zapamiętałam! Jednakże, gdy obcujemy teraz z tytułami o wyższych standardach, to ta perełka zdaje się matowieć. Gra często jest w promocji w dystrybucji cyfrowej dlatego warto ją sobie zakupić i odświeżyć. Myślę, że byłby to także świetny prezent dla gracza lub graczki.

rayman 2

kadr z gry Rayman 2: The Great Escape

A na deser — zwiastun tej produkcji z 1999 roku. A Wy, kiedy po raz pierwszy zagraliście w Rayman 2: The Great Escape? I kluczowe — na jakiej platformie? Chcielibyście dostać remaster tego cudeńka? Koniecznie dajcie znać w sekcji komentarzy!


Ilustracja wprowadzenia: GOG.com

Miłośniczka nowych technologii i kreatywnych rozwiązań. Specjalistka od serii Assassin's Creed. W wolnych chwilach zajmuje się fotografią.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Rozrywka

Wejdź do świata filmów i seriali na: Movies Room logo
Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?
0
Jesteśmy ciekawi Twojej opinii, zostaw komentarz!x