Współpraca reklamowa
Jeszcze kilka lat temu okulary XR wydawały się technologią zarezerwowaną dla entuzjastów nowinek i wizjonerów. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Coraz więcej producentów próbuje przekonać użytkowników, że monitor, telewizor czy nawet część urządzeń mobilnych można zastąpić jednym, niezwykle kompaktowym sprzętem. Okulary VITURE XR Beast są właśnie takim urządzeniem. To okulary, które mają zapewnić ogromny wirtualny ekran, wysokiej jakości obraz oraz zupełnie nowy sposób korzystania z multimediów. Po kilku dniach intensywnych testów mogę stwierdzić, że jest to jeden z tych produktów, które naprawdę potrafią zaskoczyć. Nie tylko możliwościami, ale również dojrzałością całej konstrukcji.
Już po pierwszym kontakcie można odnieść wrażenie, że nie jest to kolejny technologiczny gadżet. VITURE XR Beast sprawiają wrażenie produktu przemyślanego i dopracowanego. Producent postawił na nowoczesność, ale nie zapomniał o praktyczności. To właśnie dzięki temu okulary mają szansę zainteresować nie tylko fanów XR, ale również zwykłych użytkowników szukających alternatywy dla tradycyjnych ekranów.

Rozpakowywanie VITURE XR Beast sprawia przyjemność już od pierwszej chwili. Opakowanie zostało przygotowane bardzo starannie. Wszystkie elementy mają swoje miejsce, a całość prezentuje się estetycznie i profesjonalnie. To szczegół, ale właśnie takie detale budują pierwsze pozytywne wrażenie.

W zestawie znajdziemy same okulary XR, ramkę na obiektyw, trzy wymienne nakładki na nos, przewód USB-C do USB-C o długości 1,2 metra, etui ochronne, osłonę, szmatkę do czyszczenia oraz instrukcję obsługi. Producent nie ograniczył się wyłącznie do najważniejszych akcesoriów. Od razu otrzymujemy wszystko, co jest potrzebne do rozpoczęcia korzystania z urządzenia.

Na szczególną uwagę zasługuje etui. Jest solidne, dobrze wykonane i zapewnia skuteczną ochronę podczas transportu. W przypadku sprzętu tej klasy ma to duże znaczenie. Okulary XR to urządzenie mobilne, które często będzie podróżowało razem z użytkownikiem.

Wiele urządzeń XR nadal przypomina duże i ciężkie gogle VR. VITURE XR Beast idą zupełnie inną drogą. Producent postawił na formę przypominającą klasyczne okulary przeciwsłoneczne, choć oczywiście w znacznie bardziej zaawansowanym wydaniu.
Konstrukcja wykonana z aluminium i magnezu prezentuje się bardzo elegancko. Materiały są przyjemne w dotyku i sprawiają wrażenie wyjątkowo trwałych. Jednocześnie całość zachowuje lekkość, która podczas codziennego użytkowania okazuje się ogromną zaletą.

Waga wynosząca zaledwie 88 gramów robi świetne wrażenie. W praktyce oznacza to, że nawet po kilku godzinach korzystania okulary nie powodują dyskomfortu. Podczas testów wielokrotnie zapominałem, że mam je na nosie. To najlepsza rekomendacja dla ergonomii urządzenia. Jedyne co dawało się czasem we znaki to delikatne nagrzewanie urządzenia, natomiast nie powodowało to żadnego dyskomfortu podczas użytkowania.
Dużym plusem są również wymienne nakładki na nos. Pozwalają lepiej dopasować okulary do indywidualnych preferencji użytkownika. Dzięki temu sprzęt pewnie trzyma się na twarzy i nie wymaga ciągłego poprawiania.

Najważniejszym elementem VITURE XR Beast pozostaje oczywiście wyświetlany obraz. To właśnie tutaj producent obiecuje prawdziwą rewolucję.
Wirtualny ekran o przekątnej 173 cali robi ogromne wrażenie już podczas pierwszego uruchomienia. Efekt trudno porównać do zwykłego monitora czy telewizora. Znacznie bardziej przypomina prywatną salę kinową, która pojawia się dokładnie przed oczami użytkownika.
Podczas oglądania filmów można odnieść wrażenie uczestniczenia w seansie na ogromnym ekranie. Szczególnie dobrze wypadają produkcje pełne efektownych krajobrazów i dynamicznych scen. Obraz jest szczegółowy, wyraźny i bardzo przyjemny dla oka.

Dużą rolę odgrywa tutaj wysoka jasność sięgająca 1250 nitów. Nawet w dobrze oświetlonym pomieszczeniu treści pozostają czytelne. Dodatkowo wysoki kontrast sprawia, że czerń wygląda głęboko, a kolory prezentują się niezwykle atrakcyjnie. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie również płynność obrazu. Odświeżanie 120 Hz sprawia, że zarówno filmy, jak i interfejs systemu działają niezwykle płynnie. Ruch jest naturalny i pozbawiony nieprzyjemnych przeskoków.
Najwięcej czasu spędziłem z VITURE XR Beast właśnie w domowych warunkach. To najlepsze środowisko do sprawdzenia, czy nowoczesna technologia rzeczywiście potrafi ułatwić codzienne życie. Wieczorne oglądanie seriali okazało się niezwykle przyjemnym doświadczeniem. Zamiast zajmować miejsce przed telewizorem, można wygodnie usiąść na kanapie i cieszyć się ogromnym ekranem zawieszonym przed oczami. Efekt zanurzenia w treści jest znacznie większy niż podczas korzystania z tradycyjnego wyświetlacza.
Równie dobrze okulary sprawdziły się podczas oglądania wydarzeń sportowych. Duży obraz oraz wysoka płynność pozwalają dostrzec więcej szczegółów i lepiej śledzić przebieg wydarzeń. Pozytywnie oceniam również komfort podczas dłuższych sesji. Nawet po kilku godzinach nie odczuwałem nadmiernego zmęczenia wzroku. Certyfikacja SGS A+ Eye Care wydaje się mieć realny wpływ na komfort użytkowania.

Obraz jest niezwykle ważny, ale bez odpowiedniego dźwięku trudno mówić o pełnym zanurzeniu w świecie XR. Na szczęście VITURE XR Beast radzą sobie także w tym aspekcie. System audio opracowany we współpracy z HARMAN zapewnia bardzo przyjemne brzmienie. Dźwięk jest czysty, szczegółowy i dobrze zbalansowany. Szczególnie pozytywnie wypadają dialogi oraz efekty przestrzenne.
Technologia 3DoF dodatkowo zwiększa realizm. Dźwięk reaguje na ruch głowy użytkownika, co wzmacnia poczucie obecności w oglądanej scenie. Podczas filmów akcji czy koncertów efekt potrafi naprawdę zaangażować. Dźwięk zdecydowanie zasługuje na słowa uznania w stronę producenta, słychać wysoką jakość, a przecież są to tak malutkie głośniki.

VITURE XR Beast nie są wyłącznie mobilnym kinem. Producent przygotował znacznie więcej możliwości wykorzystania urządzenia. Dzięki aplikacji SpaceWalker można tworzyć rozbudowane środowiska pracy i rozrywki. Użytkownik ma dostęp do wielu ekranów jednocześnie, trybu ultrapanoramicznego oraz rozbudowanych funkcji personalizacji.

Bardzo interesująco prezentuje się możliwość konwersji materiałów 2D do 3D w czasie rzeczywistym. To jedna z najbardziej innowacyjnych funkcji obecnych w tym urządzeniu. Efekt nie zawsze jest idealny, ale potrafi pozytywnie zaskoczyć.
Dużą zaletą pozostaje również technologia VisionPair. Pozwala ona dostosować pozycję, rozmiar i kąt wyświetlanego obrazu. Dzięki temu każdy użytkownik może stworzyć konfigurację odpowiadającą własnym preferencjom. A co najważniejsze, wszystko mamy pod ręką, dzięki dedykowanym guzikom na nausznikach, które obsługujemy bardzo intuicyjnie.

Źródło: Viture.com
Jednym z najciekawszych aspektów konstrukcji jest brak wbudowanej baterii. VITURE XR Beast działają wyłącznie po podłączeniu przewodu USB-C. Na pierwszy rzut oka może wydawać się to wadą. W praktyce sytuacja jest bardziej złożona. Brak akumulatora oznacza mniejszą wagę, lepsze wyważenie i brak konieczności regularnego ładowania urządzenia.
Podczas testów doceniłem fakt, że okulary były gotowe do pracy natychmiast po podłączeniu. Nie trzeba pamiętać o poziomie naładowania ani planować kolejnych sesji użytkowania. Z drugiej strony przewód momentami przypomina o swojej obecności. Szczególnie podczas częstej zmiany pozycji lub korzystania w bardziej dynamiczny sposób.

Największą zaletą pozostaje znakomita jakość obrazu. Ogromny wirtualny ekran robi fenomenalne wrażenie. Na pochwałę zasługuje również wysoka jasność, płynność obrazu oraz bardzo dobre wykonanie. Dodatkowym atutem jest niska waga, wygoda użytkowania i rozbudowana personalizacja ustawień. Duże możliwości aplikacji SpaceWalker pokazują, że mamy do czynienia z produktem bardzo nowoczesnym i innowacyjnym.

Choć VITURE XR Beast zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie, nie są produktem pozbawionym wad. Największym ograniczeniem pozostaje kompatybilność. Okulary współpracują jedynie z urządzeniami obsługującymi DisplayPort Alt Mode przez USB-C. Oznacza to, że nie każdy smartfon będzie w stanie wykorzystać ich możliwości.
Szkoda, ponieważ przy tak zaawansowanym sprzęcie chciałoby się zobaczyć jeszcze większą uniwersalność. Przed zakupem koniecznie należy sprawdzić kompatybilność własnego urządzenia. Zarówno jeśli chodzi o laptopy, czy smartfony. Plusem jest to, że nawet jeśli laptop nie jest kompatybilny z urządzeniem w pełni, oferuje podstawowe funkcjonalności urządzenia, tworząc z niego imponującą salę kinową. Brak regulacji dioptrii również może być problemem dla części użytkowników. Nie jest to wada krytyczna, ale warto mieć ją na uwadze.

VITURE XR Beast to jeden z najbardziej innowacyjnych produktów XR, jakie miałem okazję testować. Łączy bardzo wysoką jakość obrazu, świetne wykonanie oraz funkcjonalność, która wykracza daleko poza zwykłe oglądanie filmów. Największe wrażenie robi sposób, w jaki okulary potrafią zastąpić ogromny ekran telewizora lub monitora. Wystarczy założyć je na nos, aby przenieść się do świata dużego obrazu i przestrzennego dźwięku.
To urządzenie pokazuje, że technologia XR przestaje być ciekawostką, a zaczyna stawać się praktycznym narzędziem codziennego użytku. Nie jest pozbawione wad, ale jego zalety zdecydowanie dominują. Jeśli ktoś chce zobaczyć, jak może wyglądać przyszłość mobilnej rozrywki i pracy, VITURE XR Beast są jednym z najciekawszych sposobów, aby zrobić ten pierwszy krok. A jeśli jesteście zainteresowani kupnem tego urządzenia, możecie je znaleźć tutaj.
Zdjęcia/Autor: Michał Repetowski
Zobacz także: Jeden sprzęt, wiele pomysłów – recenzja Tefal Snack Collection