Żyjąc w większym mieście, nikogo nie dziwi już widok coraz większej liczby hulajnóg elektrycznych. Mało tego — momentami można odnieść wrażenie, że zaczynają one powoli wypierać zarówno klasyczne rowery, jak i ich elektryczne odpowiedniki. Trudno się temu dziwić. To środek transportu wygodny, niewymagający większego wysiłku, a przy tym pozwalający sprytnie ominąć korki i uniknąć ścisku w autobusach czy tramwajach — szczególnie teraz, gdy pogoda zdecydowanie sprzyja takim rozwiązaniom.
Owszem, aplikacje do krótkoterminowego wynajmu hulajnóg są łatwo dostępne, ale ich ceny potrafią szybko ostudzić zapał do codziennego korzystania. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób zaczyna rozglądać się za własnym sprzętem.
Z takiego założenia wyszła również marka Neviq, która przesłała nam do testów model Neviq Horizon 350. I powiem już na start — to sprzęt, który w naszych testach potrafił solidnie zaskoczyć. Dlaczego? O tym już za chwilę.
Od czegoś trzeba zacząć, a w tym przypadku aż prosi się, żeby zacząć od ceny. Model Neviq Horizon 350 można dorwać już w okolicach 1000 zł, co automatycznie ustawia go w segmencie budżetowym. I właśnie dlatego pierwsze minuty z tym sprzętem potrafią lekko zaskoczyć — bo zastosowane rozwiązania wcale nie krzyczą „tania hulajnoga”. Po wyjęciu z kartonu sprzęt prezentuje się naprawdę solidnie. Konstrukcja jest zgrabna, spójna wizualnie i po prostu estetyczna — bez zbędnych udziwnień, ale też bez wrażenia „taniości”. Montaż? Formalność. Kilka śrubek, chwila skupienia i hulajnoga stoi już na… no dobra, na kołach.
Dominuje tutaj czarna kolorystyka, głównie w matowym wykończeniu, przełamana delikatnymi, błękitnymi akcentami w barwach logo marki Neviq. Całość wygląda nowocześnie i raczej wpisuje się w uniwersalny gust — nie jest to sprzęt, który krzyczy designem, ale spokojnie może się podobać. Na plus też waga — około 16 kg to wynik, który nie odstrasza przy codziennym użytkowaniu. Nie jest to może poziom „biorę pod pachę i wbiegam na czwarte piętro” (chociaż i o tym w dalszej części artykułu), ale jak na hulajnogę elektryczną jest po prostu rozsądnie.
Już na pierwszy rzut oka Neviq Horizon 350 sprawia wrażenie sprzętu uniwersalnego — takiego, który ma po prostu działać na co dzień, bez zbędnych komplikacji. No właśnie… tylko jak to wygląda w praktyce?

Przechodząc do konkretów — czyli tego, co w hulajnogach elektrycznych często jest kluczowe — warto rzucić okiem na zaplecze techniczne. Bo to właśnie ono w dużej mierze decyduje o tym, czy sprzęt faktycznie sprawdzi się na co dzień.
Model Neviq Horizon 350 został wyposażony w baterię o pojemności 10 Ah i napięciu 36 V. W teorii przekłada się to na zasięg sięgający nawet około 38 km na jednym ładowaniu. Jak zawsze — rzeczywistość potrafi to trochę zweryfikować, bo wiele zależy od stylu jazdy, wagi użytkownika czy nawierzchni, ale mimo wszystko są to wartości, które spokojnie pozwalają myśleć o codziennych dojazdach bez stresu o ciągłe ładowanie. Samo ładowanie również nie wybija z rytmu dnia — kilka godzin pod ładowarką i sprzęt jest gotowy do kolejnej trasy. W praktyce oznacza to tyle, że wystarczy podpiąć hulajnogę na noc i rano można ruszać dalej.
Na pokładzie znalazł się też system odzyskiwania energii podczas hamowania, czyli popularny KERS. To jedno z tych rozwiązań, które może nie robi ogromnego efektu „wow” na papierze, ale w dłuższej perspektywie delikatnie wspiera zasięg i poprawia ogólną efektywność jazdy.
Nie zabrakło również podstawowej ochrony przed warunkami zewnętrznymi. Certyfikat IP54 oznacza, że hulajnoga jest zabezpieczona przed kurzem oraz zachlapaniami. Innymi słowy — jazda po wilgotnym asfalcie czy lekki deszcz nie powinny stanowić problemu. Oczywiście nadal nie jest to sprzęt do ekstremalnych warunków, ale w realiach codziennego miasta taki poziom ochrony jest w zupełności wystarczający.
Patrząc całościowo — jak na swoją półkę cenową, Neviq Horizon 350 oferuje naprawdę solidne fundamenty techniczne. I to takie, które faktycznie mają znaczenie w codziennym użytkowaniu.

Na pokładzie znajdziemy łączność Bluetooth oraz dedykowaną aplikację mobilną. Z poziomu smartfona możemy sprawdzić najważniejsze informacje o hulajnodze, takie jak stan baterii czy podstawowe ustawienia. W praktyce to po prostu wygodne rozszerzenie funkcjonalności, które realnie się przydaje.
Jeszcze ciekawiej robi się przy trybach jazdy, bo tutaj Neviq Horizon 350 oferuje trzy konkretne opcje: Eco, Drive oraz Sport — i każda z nich faktycznie zmienia sposób, w jaki hulajnoga się zachowuje.
Tryb Eco ogranicza prędkość do około 10 km/h. To ustawienie typowo „spacerowe”, idealne na zatłoczone chodniki albo sytuacje, w których chcemy maksymalnie oszczędzać baterię. Drive podnosi limit do około 15 km/h i jest takim najbardziej uniwersalnym trybem — sprawdza się świetnie w codziennym przemieszczaniu się po mieście, kiedy zależy nam na balansie między dynamiką a kontrolą.
Z kolei Sport pozwala rozpędzić się do maksymalnych 20 km/h, czyli tyle, ile przewidują przepisy. W tym trybie hulajnoga reaguje wyraźnie żwawiej i najlepiej sprawdza się na dłuższych, pustszych odcinkach, gdzie można po prostu sprawnie pokonać trasę bez zbędnego zwalniania.
Do tego dochodzi jeszcze tempomat, który przydaje się podczas dłuższej jazdy — nie trzeba cały czas trzymać manetki gazu, co po kilku kilometrach naprawdę robi różnicę.

Na koniec tej części warto jeszcze wspomnieć o dodatkach, które może nie robią efektu „wow” w specyfikacji, ale w codziennym użytkowaniu okazują się po prostu… bezcenne.
Neviq Horizon 350 oferuje możliwość szybkiego składania konstrukcji i to jest dokładnie ten typ rozwiązania, który docenia się dopiero w praktyce. Wystarczy chwila, jedno konkretne złożenie i hulajnoga „łamie się” w pół, dzięki czemu od razu staje się znacznie poręczniejsza. W efekcie bez większego kombinowania można ją złapać i po prostu wziąć pod pachę — czy to wchodząc po schodach, czy przenosząc ją przez miejsce, gdzie jazda nie ma sensu. Przy wadze około 16 kg nadal czuć, że coś niesiemy, ale jest to poziom absolutnie do zaakceptowania.
Na pokładzie nie zabrakło też dzwonka. Niby drobiazg, niby standard, a jednak są producenci, którzy potrafią o nim zapomnieć. Tutaj jest, działa i spełnia swoją rolę — czyli pozwala szybko zasygnalizować swoją obecność bez darcia się na pół chodnika. Do tego dochodzi oświetlenie LED — zarówno z przodu, jak i z tyłu. Dzięki temu hulajnoga jest lepiej widoczna po zmroku, a i sama jazda wieczorem staje się po prostu bezpieczniejsza. Nie są to może reflektory rodem z samochodu, ale w miejskich warunkach spokojnie robią robotę.

Po kilku tygodniach realnego użytkowania Neviq Horizon 350 można spojrzeć na nią jak na zwykły, codzienny środek transportu. I tutaj obraz robi się całkiem spójny — to hulajnoga, która nie próbuje udawać sportowego potwora, tylko konsekwentnie dowozi swoje w miejskiej rzeczywistości.
Zacznijmy od zasięgu, bo to jeden z najważniejszych elementów w praktyce. W moim przypadku hulajnoga bez większego problemu wytrzymywała około tydzień, a czasem nawet dwa tygodnie jazdy na jednym ładowaniu. Oczywiście wszystko zależy od stylu użytkowania — jeśli ktoś codziennie robi dłuższe trasy, jeździ w trybie Sport i nie oszczędza baterii, wynik będzie odpowiednio niższy. Ale przy typowym „miasto + dojazdy + szybkie przejazdy” ten zasięg naprawdę potrafi pozytywnie zaskoczyć. Nie ma tutaj tego ciągłego stresu, że zaraz trzeba będzie szukać ładowarki.
Jeśli chodzi o samą jazdę — hulajnoga jest zaskakująco zwinna. Reaguje szybko, ale nie nerwowo, dzięki czemu łatwo nią manewrować w miejskim ruchu. Bardzo dobrze radzi sobie też z typowymi miejskimi przeszkodami. Niskie krawężniki czy progi zwalniające nie są dla niej problemem — oczywiście w granicach rozsądku, ale nie ma tego uczucia „walki z konstrukcją” przy każdym nierównym fragmencie drogi.

Stabilność jazdy również stoi na dobrym poziomie. Przy wyższych prędkościach nie ma wrażenia pływania czy niepewności toru jazdy, co w tej klasie sprzętu nie jest wcale oczywiste. W połączeniu z 10-calowymi kołami daje to poczucie pewności, które w miejskim środowisku jest naprawdę istotne.
W codziennym użytkowaniu docenia się też to, że hulajnoga nie męczy. Nie wymaga ciągłej walki z nią, tylko po prostu jedzie tam, gdzie się ją skieruje. To może brzmieć banalnie, ale w praktyce jest to jedna z tych rzeczy, które decydują, czy sprzęt zostaje z nami na dłużej, czy szybko wraca do pudełka.
I jeszcze jedna rzecz, którą warto dodać — Neviq Horizon 350 bardzo dobrze wpisuje się w rolę „drugiego środka transportu”. Nie zastępuje samochodu czy komunikacji miejskiej w każdych warunkach, ale świetnie uzupełnia codzienne przemieszczanie się po mieście. Krótkie dystanse, dojazd do pracy, sklepu czy znajomych — tutaj sprawdza się wręcz idealnie.

Na koniec zostaje najważniejsze pytanie — czy Neviq Horizon 350 można nazwać idealnym modelem do miejskich warunków?
I tutaj odpowiedź nie jest zero-jedynkowa, ale zdecydowanie bliżej jej do „tak” niż „nie”. To hulajnoga, która bardzo świadomie celuje w konkretną rolę — codzienny, miejski środek transportu — i w tym zakresie po prostu robi swoje. Nie próbuje udawać sprzętu sportowego ani premium gadżetu, tylko konsekwentnie łączy funkcjonalność z rozsądną ceną.
Bo właśnie ta cena robi tutaj ogromną różnicę. W połączeniu z uniwersalnością, sensownym zasięgiem, trybami jazdy i dodatkami, które realnie ułatwiają życie w mieście, otrzymujemy sprzęt, który bardzo łatwo polubić w codziennym użytkowaniu. To nie jest hulajnoga „na pokaz” — to raczej narzędzie do sprawnego poruszania się po miejskiej dżungli.
Czy to model idealny? Dla wielu użytkowników — bardzo możliwe, że tak. Szczególnie jeśli ktoś szuka czegoś prostego, praktycznego i bez konieczności przepłacania za funkcje, których i tak nie wykorzysta.
Bo finalnie Neviq Horizon 350 to właśnie taki sprzęt, który nie krzyczy specyfikacją, tylko po prostu codziennie dowozi swoje zadanie. I w miejskiej rzeczywistości często to jest najważniejsze. Model ten znajdziecie na stronie producenta jak i w wybranych sklepach.
