Huawei w końcu zrobił porządek w swoim portfolio tabletów. Miałem okazję testować trzy ostatnie generacje urządzeń z ekranem PaperMatte i szczerze mówiąc dawne nazewnictwo bywało mocno mylące. Obecnie na rynek trafiają dwa jasne modele na rok 2026: wariant Air oraz Pro. Wersję Pro ogrywał mój redakcyjny kolega Bartek, natomiast w moje ręce wpadła opcja Air. Ta z pozoru tańsza wersja zaspokaja moje wymagania względem tabletu z ogromną nawiązką. Od kilku tygodni w moim plecaku i dłoniach gości nowy HUAWEI MatePad Air. Zastąpił on w terenie mojego wysłużonego MacBooka Air M1. To była naprawdę odczuwalna zmiana. Mierząc raptem 5,3 mm grubości i ważąc zaledwie 509 gramów, tablet jest po prostu niesamowicie poręczny. Aluminiowa obudowa zachowuje przy tym pełną sztywność i sprawia wrażenie produktu klasy premium. Cały zestaw z dedykowaną klawiaturą zamyka się w wadze około 800 gramów. Dla osoby spędzającej dużo czasu na mieście jest to gigantyczna zaleta.
To, co rzuca się w oczy od razu po wyjęciu z pudełka, to dbałość o detal. Konstrukcja opiera się na aluminiowej obudowie, która jest wyczuwalnie sztywna i solidna. Nic tutaj nie trzeszczy, a całość sprawia wrażenie urządzenia z segmentu premium. Niebieski kolor testowanego egzemplarza prezentuje się elegancko i stonowanie.

Wyspa z aparatami wystaje nieco poza obrys urządzenia, jednak po założeniu etui z klawiaturą tablet leży na blacie całkowicie płasko. W codziennym transporcie doceniam smukłość tej konstrukcji, ponieważ tablet zajmuje w plecaku tyle miejsca, co standardowy notes. Jako ciekawostkę dodam, że na prezentacji poruszony został temat podatności tabletu na wygięcia i Huawei chełpił się jaki to Air jest odporny. Urządzenie przeszło przez kilkanaście umiarkowanie umięśnionych par rąk, z których każde próbowało tablet zgiąć. Co prawda lekko się udało, ale to było bardzo, bardzo lekkie odkształcenie, które nie wpłynęło na działanie i umówmy się, nikt tak nie będzie próbował tabletu zginać. Mimo wszystko jakby jednak ktoś chciał, to tablet jest odporny. Mega solidna konstrukcja.

Producent wyposażył ten model w 12,2-calowy wyświetlacz OLED o rozdzielczości 2,8K. Najbardziej doceniłem w nim zaktualizowaną technologię PaperMatte.

Przybliżenie na tekst z wyłączonym filtrem ochrony oczu
Matowa powłoka kapitalnie eliminuje odblaski świetlne, dzięki czemu praca w pełnym słońcu nie sprawia żadnego problemu. Oglądanie wideo na zewnątrz może nie jest ekstremalnie immersyjne, ale kto ogląda filmy w pełnym słońcu? Tekst w każdym razie pozostaje perfekcyjnie ostry, a jasność sięgająca 1200 nitów robi swoje. Matowy ekran świetnie radzi sobie także podczas wieczornych seansów. Oferuje głęboką czerń i nasycone barwy. Podczas wieczornego czytania tekstów włączenie filtra ochrony wzroku daje natychmiastową ulgę dla zmęczonych oczu.

Przybliżenie na tekst z włączonym filtrem ochrony oczu
Dołączana do zestawu klawiatura Smart Magnetic Keyboard okazała się bardzo miłym zaskoczeniem. Posiada przyjemny skok klawiszy (wynoszący 1,5 mm) i pisze się na niej naprawdę szybko i wygodnie. Odrobinę brakuje mi tutaj gładzika, który zarezerwowano dla wyższego modelu Pro, ale Air to Air a Pro to Pro, nie można mieć wszystkiego.

System HarmonyOS 4.3 działa wzorowo, a aplikacje Google doinstalowałem w kilka minut przez darmowe narzędzie Gbox. Dawne problemy z aplikacjami Google poszły już w niepamięć, wszystko działa jak powinno. Logowanie na dwa odrębne konta pozwoliło mi łatwo oddzielić obowiązki od rozrywki, bo dzięki klawiaturze, dużemu ekranowi i momentami dołączanej myszce przez okres testowania próbowałem jak najwięcej firmowych i prywatnych spraw załatwiać z jego poziomu.

Oprócz pisania dla tech-room.pl zajmuję się tworzeniem stron internetowych i prowadzę kawiarnię. Za kodowanie na tablecie się nie brałem, bo to jest akurat dziedzina, w której tablety nie są zbyt wygodne. Jakby się uprzeć to częściowo się da, ale nie ma większego sensu. Inaczej się ma za to obsługa na przykład panelu WordPress – to jest wygodne, rysik bardzo w tym pomaga, tapanie po panelach jest skuteczną formą zarządzania a i jak trzeba coś napisać to wygodna klawiatura nie rzuca kłód pod nogi. Co do zarządzania kawiarnią z poziomu tabletu sprawa ma się podobnie jak obsługa WordPressa, większość pracy to różne dokumenty, arkusze, panele administracyjne, maile, więc do zarządzania małym biznesem tablet mi wystarczył. O pisaniu na tech-room.pl nawet się nie będę rozpisywać. Jak żyje się z samego pisania to noszenie komputera jest zbędne, tablet z klawiaturą wystarcza.

Osobną sekcję muszę poświęcić dołączonemu rysikowi. Akcesorium ładuje się magnetycznie na krawędzi tabletu, co jest niezwykle wygodne. Na górze umieszczono przycisk, który można podpiąć pod błyskawiczne uruchamianie dowolnej aplikacji. Rysik obsługuje funkcję dotykową oraz bardzo przydatne uszczypnięcie wywołujące podręczne menu kontekstowe. Brakuje mi tu jedynie możliwości pełnego dostosowania zawartości tego menu (mam ogromną nadzieję, że producent doda tę opcję w kolejnych aktualizacjach oprogramowania). Nie jestem grafikiem ani rysownikiem, ale chwile spędzone na tworzeniu prostych szkiców były bardzo przyjemne. Na co dzień używałem rysika raczej do nawigacji po systemie oraz drobnych korekt w zdjęciach. Zestaw świetnie uzupełniają aż trzy wymienne końcówki.

Po długim dniu pracy przychodzi czas na relaks. Spędziłem kilka długich wieczorów przy Diablo 2, uruchamiając grę w chmurze przez usługę GeForce Now. Na tym ekranie wygląda ona świetnie. Z ciekawości sprawdziłem też natywne Diablo Immortal oraz Asphalt Legends. Ośmiordzeniowy procesor udźwignął je oczywiście bez żadnych problemów. Po dłuższym czasie tablet robił się ciepły w jednym miejscu, ale daleko mu było do niepokojącego gorąca. Bateria o pojemności 10100 mAh to kolejny potężny atut. Sprzęt wytrzymywał bardzo długo i rzadko prosił o podłączenie do ładowarki (która swoją drogą stała się moim uniwersalnym zasilaczem do wszystkiego z powodu mega szybkiego ładowania i 2 portów USB: A i C). Sześć głośników z technologią HUAWEI Sound zapewnia świetne wrażenia audio. Lekki niedosyt budzą jedynie możliwości wideo. Główny sensor 50 Mpix robi świetne skany dokumentów, ale nagrywanie filmów zablokowano na rozdzielczości 1080p. Niektórzy mogą powiedzieć, że to mało, choć osobiście od tabletu wymagam tylko obecności kamery do wideorozmów i możliwości skanowania kodów QR czy wspomnianych dokumentów.

HUAWEI MatePad Air (2026) to świetnie zaprojektowane i dopracowane urządzenie, które wyceniono w Polsce na kwoty startujące od 3499 złotych. Podczas moich testów sprzęt doskonale sprawdził się jako przenośne biuro i świetny ekran do konsumpcji treści. Czy tablet zastąpi laptopa? Odpowiedź to zdecydowane: to zależy. W wielu przypadkach interfejsy tabletów to wciąż bardziej interfejsy dużych telefonów niż komputerów, ale jeżeli nie montujesz wideo i nie kodujesz, w większości zadań ten model wystarczy. Skoro George R. R. Martin może pisać na retro sprzęcie, to każdemu z nas wystarczy ten tablet do napisania maila albo postu w sieciach społecznościowych. Jeżeli szukasz mobilnego narzędzia do prostych prac w internecie i rozrywki, ten model ma sens.
| Parametr | HUAWEI MatePad Air (2026) |
|---|---|
| Wyświetlacz | 12,2 cala OLED PaperMatte, 2800 × 1840 px, proporcje 3:2, do 144 Hz |
| Procesor | Kirin T93C (8-rdzeniowy) |
| Pamięć RAM i pamięć na dane | 8 GB lub 12 GB RAM, 256 GB pamięci wbudowanej |
| Wymiary i waga | 270 × 183 × 5,3 mm, około 509 gramów |
| Aparaty | Tylny 50 Mpix (wideo do 1080p), Przedni 12 Mpix |
| Zasilanie | Bateria 10 100 mAh, wszechstronna ładowarka 66 W w zestawie (1x USB-A, 1x USB-C) |
| Rysik | HUAWEI M-Pencil Pro (magnetyczny, obsługa gestów, 3 końcówki w zestawie) |
| System operacyjny | HarmonyOS 4.3 |
| Łączność | Wi-Fi 7, Bluetooth 5.2, NearLink, port USB-C |
| Orientacyjna cena detaliczna | Od 3499 zł do 3999 zł (w zależności od wariantu z akcesoriami) |