Przez lata omijałem przenośne modemy szerokim łukiem, polegając wyłącznie na udostępnianiu internetu z telefonu. Niestety ten nawyk regularnie kończył się dramatycznie szybko rozładowaną baterią mojego smartfona w najmniej odpowiednich momentach. Dostałem do przetestowania Acera Connect M6E. Sprzęt obiecywał militarną odporność, potężne ogniwo i wsparcie dla najnowszych standardów łączności. Sprawdziłem jego realne możliwości podczas pracy zdalnej i obsługi multimediów.

Ten sprzęt to zdecydowanie nie jest filigranowy gadżet, który zniknie w kieszeni marynarki. Waży prawie 300 gramów, więc jest to już odczuwalny ciężar w ręku. Po chwili przeniosłem go po prostu do plecaka (gdzie błyskawicznie o nim zapomniałem). Taka masa ma jednak swoje pełne uzasadnienie. Producent zamknął podzespoły w obudowie o zbrojonej konstrukcji z certyfikatem IP68 oraz militarną normą MIL-STD-810H. Celowo wystawiłem go na próbę słońca przy trzydziestostopniowym upale. Plastikowa obudowa nie miała najmniejszych problemów z odprowadzaniem ciepła, ekran pozostał całkowicie czytelny, a urządzenie nawet nie zwolniło transmisji danych.

Zamiast teoretyzować o stabilności na podstawie specyfikacji papierowej, sprawdziłem czy dostarczy mi dostęp do internetu tam, gdzie sygnał nie dochodzi, czyli w garażu podziemnym. To specyficzne miejsce regularnie odcina mój prywatny smartfon od świata zewnętrznego. Acer błyskawicznie złapał tam sygnał 5G z sieci Play. Pozwoliło mi to na natychmiastowe zestawienie połączenia Wi-Fi Calling w mojej dawnej komunikacyjnej czarnej dziurze. Najciekawszy eksperyment przeprowadziłem jednak w pędzącym aucie na drodze ekspresowej. Włączyłem z czystej ciekawości usługę GeForce NOW (tylko na chwilę, aby sprawdzić samą możliwość strumieniowania gier w ruchu). Ku mojemu zdumieniu wybrany tytuł załadował się bez zająknięcia i dało się normalnie grać. Równolegle podłączony MacBook i tablet nawet nie poczuły obciążenia, co świetnie świadczy o wydajności wbudowanego modułu Wi-Fi 6E.

Parowanie urządzeń u Acera bazuje na bezdotykowym module NFC (wystarczy przytknąć telefon do obudowy i od razu jesteśmy w sieci). Jeśli ktoś woli starsze rozwiązania, na ekranie sprzęt na bieżąco generuje widoczne kody QR, albo tradycyjne przepisanie nazwy i hasła do sieci. Doceniam wbudowane wsparcie dla wirtualnych kart vSIM od firmy SIMO. Rozwiązuje to całkowicie problem poszukiwania lokalnych operatorów po wylądowaniu w nowym kraju. Wystarczy wyklikać na dotykowym ekranie odpowiedni pakiet i router sam szuka optymalnego zasięgu. Warto tylko pamiętać, że na terenie Unii Europejskiej własny pakiet roamingowy wyjdzie prawdopodobnie taniej, jednak w dalekich podróżach vSIM to po prostu rewelacyjna polisa ubezpieczeniowa na szybki kontakt ze światem. Akurat część z przydatnością tego rozwiązania w podróży biorę na słowo, bo nie miałem okazji sprawdzić modemu w innym kraju, ale nie sądzę, żeby praktyka w tym temacie odbiegała od teorii.

Ogniwo o pojemności 8000 mAh to bez wątpienia największy atut testowanego modelu. Sprzęt bez zająknięcia przetrwał dobę ciągłego rozsyłania internetu na moje wszystkie mobilne narzędzia pracy. Funkcja powerbanku autentycznie działa, życia mi nie uratowała co prawda, ale testowo słuchawki naładowała. Niestety inżynierowie zaliczyli tutaj dwa mocno irytujące potknięcia. Pierwszym z nich jest archaiczny standard wbudowanego portu USB-C ograniczający prąd ładowania do zaledwie 15W. Napełnienie tak wielkiej baterii trwa koszmarnie długo (zjawisko występuje nawet przy użyciu flagowych, szybkich ładowarek). Druga kwestia dotyczy zbyt czułego przycisku zasilania na bocznej ramce. Wypchany plecak potrafił sam wybudzić urządzenie, co niepotrzebnie marnowało zapas energii. Z perspektywy purysty technologicznego brakuje mi tu także fizycznego gniazda LAN typu RJ-45, które zmieniłoby tego Acera w kompletne, pozbawione jakichkolwiek braków urządzenie wielofunkcyjne. Jest jednak tutaj też opcja tetheringu, więc moje czepianie się o brak klasycznego wejścia na kabel od internetu jest trochę na siłę i raczej niewielkie grono odbiorców doceniłoby obecność tego portu, a mógłby negatywnie wpłynąć na grubość modemy lub jego odporność na wodę.

Acer Connect M6E to wysoce wyspecjalizowane narzędzie dla konkretnej grupy odbiorców. Osoby szukające najtańszego hotspota na niedzielne wyjazdy za miasto spokojnie znajdą tańsze, znacznie prostsze alternatywy. Jeśli jednak twoja praca wymaga ciągłych podróży, potrzebujesz pancernego wykonania, zapasu prądu na cały dzień i stabilnego Wi-Fi 6E dla kilku urządzeń jednocześnie, testowany model będzie strzałem w dziesiątkę. Konstruktorzy bezwzględnie muszą w kolejnej generacji przenieść ten nieszczęsny boczny przycisk oraz zaimplementować standard szybkiego ładowania. Mimo tych wad sprzęt wywiązał się wzorowo z każdego zadania, jakie przed nim postawiłem.
PS Jest jeszcze jedna grupa odbiorców, której nie uwzględniłem, bo do niej nie należę, ale przypomniał mi o niej kolega z redakcji, któremu pokazałem ten tekst, żeby poznać jego zdanie przed publikacją: rodzice małych dzieci ;). Ma to sens, ten sprzęt jest zdecydowanie odporny na wszystko co może z nim zrobić małe dziecko: można nim rzucać, wykorzystać do „treningów bam bam” (tak nazywam czynność uderzania czymkolwiek w cokolwiek przez dzieci) i utopić w WC podczas tej przysłowiowej sekundy odwrócenia wzroku ;).

| Parametr | Specyfikacja modelu Acer Connect M6E |
|---|---|
| Procesor i pamięć | MediaTek Dimensity 7300, 4 GB RAM, 16 GB ROM |
| Łączność komórkowa | Modem 5G z agregacją nośnych LTE |
| Łączność lokalna | Wi-Fi 6E (obsługa pasma 6 GHz), parowanie przez NFC i QR |
| Obsługa SIM | Gniazdo Nano-SIM, wsparcie dla profilu eSIM, usługa vSIM |
| Bateria i zasilanie | Ogniwo 8000 mAh z funkcją powerbanku, złącze USB-C (USB 2.0, 15 W) |
| Wytrzymałość | Certyfikat szczelności IP68, testy militarne MIL-STD-810H |