Polska nie dotrzymała wyznaczonego na 31 lipca 2026 roku terminu wdrożenia unijnej dyrektywy Right to Repair do krajowego porządku prawnego. Projekt ustawy UC154, który ma ułatwić konsumentom naprawę elektroniki, wciąż znajduje się na etapie prac rządowych, co stawia użytkowników w niepewnej sytuacji prawnej.
Zgodnie z informacjami płynącymi z Rządowego Centrum Legislacji, projekt nowelizacji trafił do uzgodnień w Komitecie do Spraw Europejskich dopiero pod koniec sierpnia. Obecny harmonogram zakłada przyjęcie dokumentu przez Radę Ministrów w trzecim kwartale bieżącego roku, po czym ustawa musi jeszcze przejść ścieżkę parlamentarną. Kluczowym problemem dla kupujących jest zapis w artykule 6 projektu, który zakłada stosowanie dotychczasowych przepisów do umów zawartych przed wejściem ustawy w życie.
To oznacza, że w praktyce konsumenci mogą zostać podzieleni na dwie grupy. Osoby kupujące sprzęt przed datą wejścia ustawy w życie nie skorzystają z nowych przywilejów, w tym z dodatkowych 12 miesięcy ochrony sprzedawcy w przypadku wyboru naprawy zamiast wymiany. Im dłużej proces legislacyjny będzie trwał, tym więcej urządzeń pozostanie objętych starymi, mniej korzystnymi dla użytkownika zasadami.
Głównym założeniem dyrektywy jest zachęcenie konsumentów do naprawy urządzeń zamiast ich wymiany na nowe. Jeśli konsument zdecyduje się na naprawę w ramach odpowiedzialności sprzedawcy za zgodność towaru z umową, okres tej odpowiedzialności wydłuży się o rok. Sprzedawcy otrzymają również obowiązek informowania klientów o prawie wyboru między naprawą a wymianą oraz o możliwości skorzystania z urządzenia zastępczego, w tym sprzętu odnowionego.
W przypadku smartfonów, tabletów czy sprzętu AGD, producenci będą musieli oferować naprawy nawet po zakończeniu okresu odpowiedzialności sprzedawcy. Usługi te mają być świadczone nieodpłatnie lub za rozsądną cenę. Jednak eksperci branżowi podchodzą do tych zapisów z rezerwą.
Kilian Kaminski, współzałożyciel platformy refurbed i wiceprezes zarządu European Refurbishment Association (EUREFAS), zwraca uwagę na istotną lukę w przepisach. Dyrektywa nie definiuje precyzyjnie, co oznacza „rozsądna cena” naprawy. Jeśli koszt części zamiennej wyniesie 80 procent ceny nowego urządzenia, prawo do jej zakupu stanie się jedynie martwym zapisem na papierze.

Logo firmy refurbed promującej ideę naprawy urządzeń
Według szacunków Komisji Europejskiej, niepotrzebna wymiana produktów, które mogłyby zostać naprawione, kosztuje unijnych konsumentów niemal 12 mld euro rocznie. Przedwczesne pozbywanie się sprzętu generuje rocznie około 35 mln ton odpadów i znacząco obciąża środowisko emisją CO₂. Aby naprawa stała się realną alternatywą, państwa członkowskie mogą wprowadzić dodatkowe środki wspierające, takie jak bony naprawcze, fundusze czy kampanie informacyjne.
Sektor odnawiania elektroniki, reprezentowany przez organizacje takie jak EUREFAS, dąży do wyrównania szans sprzętu z drugiego obiegu względem urządzeń fabrycznie nowych. Kilian Kaminski podkreśla, że Europa potrzebuje sprawiedliwych zasad podatkowych i jednolitych standardów jakości, które pozwolą na profesjonalne odnawianie produktów bez stawiania ich w gorszej pozycji rynkowej. Wprowadzenie europejskiego formularza informacji o naprawie oraz dedykowanej platformy internetowej, planowanej na 2027 rok, ma być kolejnym krokiem w stronę gospodarki o obiegu zamkniętym.

Kilian Kaminski z EUREFAS przed Parlamentem Europejskim
Źródło: informacja prasowa / refurbed