Recenzja Legion Go S – gamingowy handheld Lenovo w natarciu

Na tle większości innych gamingowych sprzętów handheldy są stosunkowo nowe i w dalszym ciągu rozwijane przez różne firmy. Najbardziej znany jest oczywiście Steam Deck, ale poza Valve swoje działa wystawiają jeszcze chociażby ASUS oraz Lenovo. Jeśli chodzi o tych ostatnich, miałem niedawno okazję na sprawdzenie ich przenośnej konsoli, czyli Legion Go S.

Choć docelowo jest to bardziej budżetowy sprzęt, wygląd może robić wrażenie. Smukłe, w większości białe urządzenie z bardzo wygodnym uchwytem o matowej teksturze przywodzi mi trochę na myśl jakiś futurystyczny wynalazek. Nie jest to bynajmniej najlżejszy handheld, jednakże w dalszym ciągu nie przeszkadzało to w codziennym użytkowaniu zarówno w domowym zaciszu, jak i na zewnątrz. 8-calowy ekran WUXGA (1920×1200) jest całkiem wytrzymały i przyznam, że byłem pozytywnie zaskoczony wysokim poziomem detali podczas rozgrywki. Ponadto całkiem sporych rozmiarów wentylatory w wydatny sposób chroniły przed niepożądanym przegrzewaniem się.

Całkiem niezgorzej działa także bateria. Jeśli chodzi o czas samej rozgrywki, przeważnie handheldy wytrzymują poniżej pełnej godziny. W przypadku Legion Go S dało się grać nawet do okolic półtorej. Co jasne, z mocarzami na poziomie Cyberpunka 2077 byłoby ciężej bez ładowania po jakimś czasie, ale nieco starsze tytuły mogą śmigać w zadziwiająco długim czasie, zważywszy na ogólne standardy. Urządzenie posiada także dwa porty USB 4.0 oraz czytnik kart, co daje nieco więcej opcji – w tym możliwość podłączenia np. klawiatury, no i oczywiście chociażby do dużego telewizora. Nie są to specjalnie zróżnicowane opcje, ale z drugiej strony handheld ma być przede wszystkim przenośny, a jak ustaliliśmy, Lenovo przygotowało coś na nieco mniejszą skalę.

Przejdźmy do esencji, czyli kwestii związanych już bezpośrednio z szeroko pojętą wydajnością. Legion Go S zaopatrzony został w procesor AMD Z2 Go i architekturę Zen 3 z grafiką od AMD Radeon. Dzięki FidelityFX Super Resolution (FSR) handheld potrafi całkiem dobrze radzić sobie nawet w nowszymi tytułami AAA. Wiadomo, że nie będą to jakieś szalone wartości i trzeba się pogodzić z tym, że daleko poza 30 klatek na sekundę nie przeskoczymy, ale sam fakt, że można sobie na wyjeździe na urlop (albo np. podczas jakieś przerwy, gdy jesteśmy na służbowym wyjeździe) usiąść i popykać w pozycje rodzaju 007 First Light to i tak niezgorsza perspektywa. Znacznie lepiej jest, gdy puszczałem mniej wymagające gry w rodzaju Blasphemousa, Slay the Spire czy remaserów z serii Legacy of Kain. Wtedy dało się nawet przekroczyć 100 klatek. Docelowo dostajemy dysk o pojemności 512 GB, także trochę gier da się na wyjazd upchnąć.

Co ważne, handheld ma bardzo wygodne joysticki. Sam jestem dosyć wybredny w tych kwestiach i wiele kontrolerów po prostu mi nie leży, w tym przypadku jednak dość szybko przyzwyczaiłem się do spustu i całej reszty, z D-Padem na czele. Mówimy o czułym i precyzyjnym działaniu, ale nie do przesady, dzięki czemu łatwo adaptuje się do różnych rodzajów rozgrywki. Całość wieńczy autorski hub Lenovo, czyli Legion Space. Z tego centrum dowodzenia mogłem komfortowo dopasować tak praktyczne kwestie jak baterie, jak i ułożenie platform – od Steama po Game Passa. Oferuje również wiele opcji personalizacji dla osób pragnących drobiazgowo rozplanowywać własne profile.

Koniec końców jakkolwiek nie mogę powiedzieć, by Legion Go S był najlepszym handheldem, jaki trzymałem w rękach, mimo wszystko Lenovo dowiozło. Nowoczesny wygląd przy zachowaniu wysokiego poziomu funkcjonalności i wydajność, która nie powala na kolana, ale daje możliwość ogrania większości tytułów przy względnym komforcie. Poleciłbym to urządzenie osobom zdecydowanym sięgnąć trochę do kieszeni dla w miarę regularnego zdalnego grania, ale niekoniecznie potrzebującym high-endowych rozwiązań, by czerpać radość z rozrywki.

Author avatar

Zastępca redaktora naczelnego
Więcej informacji o

Wejdź do świata filmów i seriali na:

Movies Room logo